piątek, 9 września 2011

Pedagogiczna postinteligencja i akademiccy mandaryni

Z każdym dniem obrad konferencji władz wydziałów kształcących na kierunkach pedagogicznych w szkołach wyższych z całej Polski, jaka odbywa się na Wydziale Nauk Pedagogicznych DSW we Wrocławiu, podnosi się temperatura krytycznych diagnoz. Dzisiaj prof. Mieczyslaw Malewski z tej uczelni mówił o zaniku roli i misji uniwersytetów (uczelni akademickich) edukujących m.in. przyszłych pedagogów - w kształceniu inteligencji polskiej.

W wyniku masowego dostępu do edukacji wyższej nastąpiło w naszym kraju przejście od edukacji zorientowanej na równy dostęp do studiowania do fazy postulowania roli edukacji jako gwarantującej równy wpływ jej wyników na przyszły sukces życiowy absolwentów. Pomija się natomiast potencjał egalitarystyczny edukacji jako równego uczestnictwa wszystkich studiujących w procesie kształcenia oraz równe wyniki ich kształcenia. Szkoły wyższe - zdaniem prof. M. Malewskiego - wytwarzają postinteligencję, którą cechuje niedostatek kultury, zaburzenie jej ogólnohumanistycznego rozwoju osobistego w wyniku m.in. zredukowania studiów do formowania umiejętności instrumentalnych, pragmatycznych, przyjmowania każdego, bez jakiejkolwiek selekcji (z badań wynika, że zaledwie 15-20% wszystkich studiujących dysponuje koniecznymi w tej edukacji zasobami poznawczymi).

Trudno, by student o niskiej motywacji lub jej braku do rzeczywistego studiowania, nie wymagający niczego od nauczycieli akademickich (pierwsze pytanie, jakie pada na rozpoczynających się zajęciach brzmi najczęściej: ile można mieć nieobecności i dlaczego trzeba tak dużo czytać? Czy można zdać egzamin - nie zdając go? itp.) był inteligentem. Dla takich osób szkoła wyższa ma być jak najtańsza, nieabsorbująca czasowo, jak najbliżej domu i z jak najmniejszymi wymaganiami, natomiast powinna sprzyjać szybkiemu i łatwemu uzyskaniu dyplomu. Wykształcenie wyższe takich osób jest - jak mawiał filozof Theodore Adorno- połowiczne.


Mandarynami zaś stali się, uczestniczący w rywalizacji rynkowej, ci pracownicy naukowi (szczególnie na kierunku pedagogika, marketing i zarządzanie czy administracja), którzy skupili się zamiast na pracz naukowo-badawczej i uczciwie realizowanych zajęciach dydaktycznych, na zdobywaniu kapitału finansowego (wieloetatowość, sprawowanie tzw. opieki nad kilkudziesięcioma dyplomantami rocznie, ściganie się i kolesiowskie wyłudzanie honorowych doktoratów, nepotyzm, korupcja, protekcjonizm i nepotyzm w zatrudnianiu itp.). Efekt jest taki, że „nielimitowany dostęp do edukacji wyższej tworzy proletariat dyplomowanych” oraz nowe „elity mandarynów”, niszcząc tym samym uniwersytety.

4 komentarze:

  1. To wszystko prawda, ale mało odkrywcza. o dewaluacji dyplomu, wyższego wykształcenia już wiemy od ładnych paru lat. kiedyś matura była lepszym gwarantem wykształcenia i erudycji niż dzisiaj dyplom uczelni. mamy kolejny temat do badań i co z tego? czy coś z tym mamy zamiar zrobić - to jest pytanie. i czy w ogóle da się coś z tym zrobić - to kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wynotowuję z relacji prasowych:
    „Kultura to sprawa życie lub śmierci”
    „Kultura to kotwica i fundament Europy”.
    „Kultura buduje kapitał społeczny i ekonomiczny”
    Natomiast obserwuję, że szkoły, od podstawowej do wyższej, koncentrują się coraz bardziej na czynnościach. Wizje, cele i wartości są obecne tylko w statutach.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja pamiętam dobrze, że to nie krasnoludki tylko całkiem konkretni prominentni "nauczyciele akademiccy" i "eksperci medialni" w rodzaju pof.J.Czapińskiego&Co promowali ideę dyplomu magistra w każdym WC, studiów jako "wartości autotelicznej" niezależnej od ich użyteczności dla studenta itp.itd. koszałki opałki. Wszystko to w biednym kraju, który nawet na kształcenie potrzebnych mu fachowców i specjalistów ma za mało środków!!!! No to teraz mamy skutki;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie. A postinteligencja będzie głosować na kontynuowanie tej polityki, mimo że Polacy zasługują na więcej. Zasługują, ale nie chcą, bo im wystarcza mniej kultury, mniej edukacji i brak pracy. Polak potrafi. Coś wykombinuje.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.