środa, 31 sierpnia 2011

Sześciolatek musi

Zaskakująca jest dla mnie (opublikowana w dzisiejszej Rzeczpospolitej) wypowiedż Grzegorza Żurawskiego - rzecznika kandydującej do Sejmu minister edukacji - na temat obaw rodziców, którzy zapisali swoje dziecko do I klasy w szkole podstawowej, a już przewidują, że może ono mieć w niej różnego rodzaju problemy, niezawinione zresztą przez siebie. Dziennikarze zapytali MEN o możliwości wycofania dziecka ze szkoły, jeśli jego dalszy pobyt w niej, ze względu na problemy np. adaptacyjne, wymagałby powrotu do macierzystej grupy przedszkolnej czy do klasy zerowej w przedszkolu publicznym. Okazuje się bowiem, że wbrew temu, co zapowiadała i nadal upowszechnia minister Katarzyna Hall, wiele szkół deklarujących gotowość przyjęcia do siebie sześciolatków, nie tylko nie spełnia podstawowych standardów, ale wręcz zagraża właściwej realizacji programu kształcenia i naruszeniu zdrowia psychicznego dzieci. Być może w okręgu wyborczym, w którym startować będzie do Sejmu minister edukacji, wszystkie szkoły zapewniły godne warunki sześciolatkom, ale wyjątek nie stanowi reguły.

Zdaniem rzecznika MEN sześciolatek, który będzie miał problemy jest na szkołę skazany lub na zerówkę w przedszkolu. Jeżeli jednak rodzicom nie uda się znaleźć wolnego miejsca w zerówce, ich dziecko będzie musiało dalej uczęszczać do pierwszej klasy. Nawet jeśli sobie w niej nie radzi. Można pogratulować podejścia ministerstwa do deklarowanej troski o nasze dzieci. Zdaje się, że obowiązuje tu ta sama zasada, co w polityce obecnej koalicji. Jak minister nie nadaje się do niczego, to i tak musi pozostać na swoim stanowisku. Jak się okazuje nawet, a może w szczególności, jeśli sobie nie radzi na swoim stanowisku.

Jak się uczyć, to przez wrzucenie na głęboką wodę.

5 komentarzy:

  1. Anonimowa osoba, ktora usiłuje poza granicami kraju kierować obrażliwe uwagi, może to czynić na kozetce psychoanalityka, nie tracąc zbytecznie pieniędzy na przejazdy. Wystarczy wydać je na wizytę u dobrego psychiatry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to jest taka maniera pani Hall i jej MEN-nawet jak udaje,że zachęca, to i tak przymusza i manipuluje;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I się zaczęło..nowy rok szkolny rozpoczęty, a na apelu pojawiają się wielmożni posłowie lub osoby je reprezentujące w regionie. Pan dyrektor przypomina o zeszłorocznym szlachetnym geście posła X, który na Dzień Dziecka częstował młodzież owej szkoły lodami-każde dostało po dwie gałki!-pewnie i w tym roku podczas wyborów dostanie poparcie od rodziców. Tym razem jednak chcąc zabłysnąć przed szkolną bracią nauczył się na pamięć słów hymnu szkoły;-)Jak widać wszelkie chwyty dozwolone, byle by jakoś przepchnąć ten rok na poselskiej diecie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się uczyć, to w czasie przerwy bez możliwości oddania mprzez sześciolatka moczu w szkolnej toalecie.
    http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/zaskakujace-problemy-w-spocie-z-pisuarem,1,4836535,aktualnosc.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Powyższy spot reklamowy to obrzydliwe polityczne rozgrywki, w których wykorzystuje się dzieci i ich bardzo trudną sytuację.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.