środa, 10 sierpnia 2011

Rekrutacja, ale i nieuczciwa "kampania naborcza"- na PEDAGOGIKĘ!

Jak każdego roku o tej porze w prasie oraz w internecie pojawiają się informacje o dodatkowej rekrutacji na studia stacjonarne, a więc bezpłatne w publicznych uczelniach: uniwersytetach, akademiach i państwowych wyższych szkołach zawodowych. Z dodatku Gazety Wyborczej "Edukacja" (9.08.2011)jak i stron publicznych szkół wyższych wynika, że o miejsce na studia na PEDAGOGICE na studiach licencjackich i magisterskich można ubiegać się w takich uczelniach, jak: Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Zielonogórski, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy w Kielcach, Uniwersytet Łódzki, Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie oraz Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie.

O indeks na bezpłatnych studiach licencjackich z pedagogiki można ubiegać się jeszcze w wyższych szkołach państwowych, ale i w/w uniwersytetach czy akademiach w: Warszawie, Częstochowie, Koszalinie, Bydgoszczy, Kielcach, Białej Podlaskiej, Lublinie, Wałbrzychu, Głogowie, Koninie, Kaliszu, Radomiu, Rzeszowie, Kościanie, Płocku, Opolu, Stalowej Woli, Olsztynie, Piotrkowie Trybunalskim i Słupsku.

Nadal warto brać pod uwagę studia niestacjonarne w uczelniach publicznych, bo są bezpieczne, funkcjonując zgodnie z prawem. Tu rekrutacja trwa do 30 września. Jak już pisałem wcześniej, swoje oferty odpłatnego kształcenia mają także wyższe szkoły prywatne. UWAŻAJCIE, bo, niestety, poziom nieuczciwości założycieli wielu z nich sprawia, że mamią na stronach internetowych czymś, czego w nich od 1 października już nie zastaniecie, albo co zostanie zakwestionowane przez Państwową Komisję Akredytacyjną. W odróżnieniu od uczelni publicznych - niektóre wyższe szkoły prywatne zaczynają prowadzić nieetyczną kampanię naborczą. To, przed czym przestrzegałem w blogu ponad miesiąc temu, niestety potwierdza się. Znowelizowana Ustawa prawo o szkolnictwie wyższym chroni nieuczciwych mimo, że miała wzmocnić jakość kształcenia. Nic takiego. Z niektórych jej regulacji skorzystają założyciele wyższych szkół prywatnych. W odróżnieniu bowiem od uczelni publicznych już zaczynają zwalniać lub nie podtrzymują umów o zatrudnienie nauczycieli akademickich. Na stronach internetowych swoich szkół istnieją nazwiska pracowników naukowych, którzy będą w nich zatrudnieni tylko do końca września. Tym samym wprowadzają w błąd kandydatów na studia "sugerując", że będą mieli z nimi zajęcia. Otóż nie będą, bo ich tam już nie będzie.

Pisze do mnie mój kolega - doktor habilitowany pedagogiki, który jeszcze do września prowadzi zajęcia (teraz to już tylko egzaminy) w jednej z takich wsp na południu kraju, że dziekan wydziału arogancko poinformowała go o nieprzedłużeniu z nim umowy o pracę. Od października nie będzie już potrzebny, bo minister Kudrycka w imię wyższej jakości edukacji obniżyła standardy kadrowe. Teraz prywatne szkółki mogą zastąpić jednego doktora habilitowanego czy profesora dwoma doktorami, a doktora magistrami - w ramach tzw. "minimum kadrowego". Oto te "najwyższe standardy" polityków Platformy Obywatelskiej. Kiedy jeszcze do czerwca br. wiele szkół prywatnych składało wnioski do ministerstwa o wyrażenie zgody na prawo do kształcenia na kierunku PEDAGOGIKA, musiały wykazać m.in. Oświadczenia profesorów i doktorów, że zatrudnią się i - tym samym - zostaną w nich zatrudnieni, po czym, kiedy takową zgodę uzyskały, niektórzy spośród założycieli prowadzą nabór, ale kadr zatrudniać nie mają zamiaru. Ministerstwo zatem pośrednio przyzwala na fikcję, bo nie jest w stanie lub nie chce tego kontrolować. Może powinna przyjrzeć się tym patologiom Najwyższa Izba Kontroli?

Co z tego, że studenci byli zadowoleni z zajęć ze swoim profesorem, skoro jest on "za drogi", a szkółkę, która jest przede wszystkim biznesem założyciela, musi utrzymać za wszelką cenę. W uczelniach państwowych tego typu praktyki nie mają miejsca, gdyż w nich kadry akademickie są zatrudniane także ze względu na prowadzenie badań naukowych, kształcenie młodych kadr naukowych i prowadzenie postępowań awansowych. A zatem płacąc za studia w pseudo wyższych szkołach prywatnych, być może niektórzy będą liczyli na dyplom, ale nie mogą spodziewać się jakości kształcenia.

To prawda, że są wyższe szkoły, które eksponują swoje dotychczasowe osiągnięcia - (z)realizowane projekty, konferencje, wydawane w nich czasopisma "gazetki" czy książki (najczęściej będące zbiorami referatów własnych wykładowców), ale to jest historia, kronikarstwo. Większość tzw. "wsp" nie zamieszcza na stronach Statutu, bo być może tak studiujący, kandydaci na studia, pracujący lub kandydaci do pracy zorientowaliby się, jak bardzo realia odbiegają tu od założeń prawnych. Nie dostrzegam na stronach internetowych tych uczelni uczciwej, rzetelnej informacji o tym, kto w nich będzie kształcił (wiele ukrywa nazwiska "zatrudnionych w nich kadr", jakie są gwarancje, że zawarta w ofercie specjalność będzie realizowana?Dużo natomiast pisze się o tym, jakie dana szkoła ma uprawnienia, certyfikaty (choć to i tak nie jest w nich żadną gwarancją, o czym przekonaliśmy się po ubiegłorocznych skandalach w kilku łódzkich czy warszawskich wyższych szkołach prywatnych), jakie proponuje szczególne ulgi (uproszczenia, ułatwienia) przy przejmowaniu już czy jeszcze studiujących w szkołach konkurencji w danym mieście, a nawet jak zapewnią im skrócenie okresu studiów, zaliczając ich dotychczasową edukację w innych szkołach!!!

UWAŻAJCIE, bo wiele z tych rozwiązań jest sprzecznych z obowiązującym w tym kraju prawem. Wasze dyplomy mogą zatem być unieważnione! Haniebnie postępują "podporządkowani" interesom biznesowym wielu założycieli szkół prywatnych profesorowie czy doktorzy, którzy pełniąc funkcje rektorów, dziekanów czy będąc członkami senatów, godzą się na oszustwa lub okłamywanie tak kandydatów na studia, jak i już studiujących. Udają, że nie wiedzą czy wolą nie przeciwstawiać się pracodawcy, wyprzedając tym samym swoją godność? To ich problem (osobistej etyki i braku przyzwoitości, jakże sprzecznego ze składaną po uzyskaniu stopnia naukowego przysięgą), choć być może także akademickiego środowiska, które "milczy".


15 komentarzy:

  1. Udało mi się znaleźć w necie statut Uniwersytetu Łódzkiego (świeżutki! sierpień 2011!) i paru innych uniwersytetów, ale niektórych nie mogę. Może ktoś wie, gdzie dostępny jest statut Akademii Pedagogiki Specjalnej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy - jesteś analfabetą, chyba z wsp, o jakich pisze Profesor, skoro nie potrafisz znaleźć na stronie Akademii Pedagogiki Specjalnej jej Staturu ( w zakładce "O uczelni"). Nie kompromituj siebie, kimkolwiek jesteś.

    Dorotka

    OdpowiedzUsuń
  3. No pewnie, że na stronie naszej uczelni - APS im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie jest Statut. To jest znakomita szkoła wyższa!

    Absolwentka

    OdpowiedzUsuń
  4. A na stronach większości wyższych szkół prywatnych ich Statutu nie ma. Czego się boją?

    Tadeusz B.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Profesorze, czy dziekanem w szkole prywatnej może być magister?

    Jola

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno,by w UŁ nie trzeba było robić dodatkowej rekrutacji na pedagogikę, skoro większość profesorów i doktorzy z tego uniwersytetu pracują w łódzkich wyższych szkołach prywatnych! Czy rektor i dziekan zrobią wreszcie z tym porządek, czy może nadal będą tolerować nieetyczną pracę u konkurencji?

    Joanna Sz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami się zdarza, że w tym okresie (wakacje, do września) statuty są zmieniane, wchodzą nowe przepisy prawne, więc wymagają te dokumenty zmian- byc może dlatego ich na niektórych uczelniach nie ma.
    Generalnie jak dobrze poszukać, na każdej są, ewentualnie w kopiach strony, kiedy były jeszcze stare. Zawsze można poprosić na maila.

    OdpowiedzUsuń
  8. Statuty są na stronach uczelni publicznych, bo muszą, Natomiast szkoły prywatne je ukrywają, bo są w tym dokumencie zawarte informacje na temat dysponowania majątkiem szkoły przez założyciela, czyli właściciela. Pisał profesor o tym w tym blogu. Tam są też informacje o tym, czy organy szkoły i jej akademickie władze mają jakikolwiek wpływ.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  9. Belfer a jaki jest Statut szkoły, w której pracujesz? Podaj adres.

    Vanessa

    OdpowiedzUsuń
  10. No niekoniecznie Panie Profesorze: "W uczelniach państwowych tego typu praktyki nie mają miejsca". Otóż mają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Belfer: A przykłady?
    Mój kolega pisze mi, że wsp, w której się zatrudnił tok temu, właśnie potwierdziła swoją wartość wydawaniem dyplomów licencjackich osobom, które w niej nigdy nie studiowały! Na pedagogice, rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kampania naborcza nabiera zatem dodatkowego znaczenia - bywają szkoły, które po prostu, bezczelnie nabierają swoich "klientów".

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat moja szkoła ma tyle lat ile ustawa o ich powoływaniu, więc sporo. Ma statut i inne dokumenty na swojej stronie.
    Ale mój znajomy pracujący na wsp mówił mi, że ich statut będzie zmieniany, na razie nie ma go na stronie, jest informacja, że wkrótce się pojawi.
    Co do dyplomów wydawanych "in blanco"- tym powinna zająć się prokuratura i taka szkoła natychmiast powinna zostać zamknięta, a osoby pociągnięte do odpowiedzialności.
    W mojej jest to niemożliwe, niedawno mieliśmy PAKA i jest dokument na 6 lat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jolu - dziekan jest w świetle ustawy organem władzy i musi mieć co najmniej stopień naukowy doktora. Ustawodawca nie zobowiązuje do tego, by dziekanem wydziału czy rektorem wyższej szkoły prywatnej była osoba ze stopniem doktora nauk adekwatnym do prowadzonych w niej kierunków studiów, gdyż w wielu są one od Sasa do lasa. W szkołach biznesu kształci się kosmetologów, w humanistycznych - informatyków, a w informatycznych - pedagogów, w kupieckich czy pedagogicznych - grafików czy socjologów, zaś w szkołach przedsiębiorczości - filologów itd., itd.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja studiuję pedagogikę w WSEH w Skierniewiczach. To jest najstarsza uczelnia, w pierwszej setce szkół prywatnych, która od początku troszczy się o znakomitą kadrę -. Zajęcia mamy ze wybitnymi specjalistami publicznych uczelni warszawskich i łódzkich.
    Gorąco polecam. Po tej szkole przyjmują na studia uzupełniające w uniwersytetach czy akademiach w Warszawie i Krakowie, Łodzi i Poznaniu.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.