poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Minister Katarzyna Hall liderem wyścigu wyborczego do kolejnego rządu

Wreszcie ruszył wyścig niepokoju. Wśród biorących w nim udział ponad 100 drużyn politycznych, każdy z zawodników marzy o wejściu do Parlamentu. Wielu myśli o tym, jak znaleźć się w przyszłym rządzie. Do obsadzenia są w każdej konkurencji trzy medalowe miejsca: pierwsze, przysługuje ministrowi, drugie - jego zastępcy, wiceministrowi, a trzecie podsekretarzowi stanu bez teki. Już w każdym resorcie szykowane są nowe podia dla zwycięzców. Być może niektórzy na nie powrócą. Tego jeszcze nie wiemy, gdyż wyścig dopiero się zaczął.


Mamy już za sobą pierwsze dwie premie górskie. Obie zakończone fiaskiem, gdyż na szczycie zmagań o polską edukację w następnej kadencji nie zjawili się wszyscy zawodnicy. Niektórzy mieli problemy kondycyjne, jakieś kłopoty z kolanem, u innych wykryto stosowanie środków dopingowych (to zdaje się, że zespół Palikota usiłował wyprzedzać za pomocą wibratora, wkładanego innym w szprychy). Innym konkurentom ktoś wsadził słomę do butów, więc nie mogli pokonać terenów wiejskich. Oj,..,to bardzo ciężki wyścig, trudny, pełen zaskakujących wydarzeń, nagle pojawiających się przeszkód terenowych i klimatycznych. Nie każdy może poradzić sobie z narzuconym przez reprezentantów władzy tempem.

Do tego jeszcze dochodzą konflikty wewnątrz zespołów. Już kłócą się o miejsce na liście płac. Trwają transfery najlepszych zawodników. Trenerzy drużyn pomagają swoim zawodnikom, jak mogą. Jeżdżą razem z nimi i udzielają wywiadów, tłumacząc słabszą formę niektórych lub popełnione błędy. Biorą je na swój karb, na braki w wyszkoleniu, ale cóż, jest kryzys, trzeba było zaciskać pasa. Zawodnicy zasługują na więcej! Trener drużyny SLD jednak wyrzucił jednego zawodnika, bo ten ośmielił się skrytykować zaproponowany przez niego skład. Jak można zwracać się do trenera słowami: "Grzesiu, czy ciebie kompletnie porąbało?!". No to go wyrąbał, a zespół jedzie bez Włodzimierza.

Tłumy kibicujących klakierów wzdłuż trasy wyścigu zachęcają do dalszego w nim udziału, oklaskują, wiwatują na cześć swoich ulubieńców. W końcu niektórzy są już przyzwyczajeni do stosowania wazeliny, więc w razie awarii sprzętu swojego zawodnika, są gotowi do jego nasmarowania. Wielu z nich godzinami czeka na świeżym powietrzu w nadziei na lepsze, na zmiany, na swojego idola, wychodząc mu na przeciw, by zostać dostrzeżonym. Niektórzy już załapali się na rozdawane przez łódzkiego zawodnika - posła PO Jarosław Stolarczyk tablety, ale nie wiedzą, do czego one służą. Pewnie miał zbyt obciążony rower, stąd postanowił pozbyć się tabletów, by już teraz zapowiedzieć swoją walkę o zastąpienie szkolnych tablic tabletami. Niektórzy już się cieszą, bo przy takim zamówieniu, to spadną ich rynkowe ceny lub wzrosną koszty edukacji. Niewątpliwie, taki ofiarodawca jest zagrożeniem dla obecnej minister edukacji, bo ona niczego nie rozdaje, tylko raczej zabiera (chociażby 6 latków do szkół). Zarząd krajowy tego klubu kręci nosem, ma z tym zawodnikiem kłopotek. Niepotrzebnie wyrwał się do przodu, chociaż jest dopiero na dwudziestym miejscu.


Organizatorzy poszczególnych klubów politycznych zadbali o plakaty, ulotki, proporczyki, gadżety. Nie wszystkie drużyny mogły skorzystać ze środków budżetowych. Te dla uprzywilejowanych też były rozdzielone zgodnie z liczbą punktów uzyskanych w poprzednim Tour de Parlament 2007. Są tacy, co odpowiadają za polewanie zmęczonych wodą, żeby lepiej kręcili lub nie gadali głupot, bo tylko osłabiają całą drużynę.

Każda z drużyn ma swoich faworytów lub faworytki. Niestety, w czasie pierwszego etapu wyścigu prof. Waśko albo pomylił trasę, albo zepsuł mu się sprzęt, toteż czekając na dalsze wskazówki i serwis techniczny, stracił trudny do odrobienia czas. Być może jeszcze dołączy do peletonu. Podobnego pecha miał Janusz Palikot, który jechał na kole innych zawodników, usiłując wyprzedzić Janusza Korwina - Mikke, ale ten nie dał mu się, zostawiając go daleko w tyle i jadąc swoją drogą konserwatywno-liberalną. Hasłem tego, jakże niezmordowanego zawodnika - jest przecież "Najwyższy czas", a na tym etapie wcale nie był nim zainteresowany. Przyjechał na start, ale na trasie, po dostrzeżeniu Palikota, pojechał swoją drogą. Niestety, to już nie ten wiek, nie te siły. Trochę przeszkadza różniący się od innych zawodników, a przy tym niewygodny, strój. Zamiast krótkiej koszulki i spodenek, założył garnitur i muchę, ale ta wcale nie pomaga mu w zwiększeniu tempa jazdy, choć trzepoce skrzydłami jak może.

Zagapili się na starcie zawodnicy PSL. Okazało się, że nagrywali hymn zwycięzców, a przecież ich trener Waldemar Pawlak mówił, by nie krakali i wiosłowali. Zawodnicy zatem stracili czas, bo wsiedli wprawdzie na rowery, ale - wodne, a tymi nie da się jechać po autostradach ministra Grabarczyka. Na szczęście szybko się zorientowali, że nie o takie rowery tu chodziło. Zmienili sprzęt na dożynkowo-wyścigowy i nadrabiają już pierwsze straty. Pomaga im w tym refren hymnu: "Bo człowiek najważniejszy jest!" Jadą zatem za konkurentami, wśród których na czoło wysunęli się platformersi. Wiadomo.

W końcu przez cztery lata to w PO intensywnie trenowali i jest tego efekt. Dzisiaj, została zdobyta pierwsza premia górska w "Rzeczpospolitej", potwierdzająca, że są zawodnicy, których marzeniem jest polityczne szczytowanie. Marzenia się spełniają, jeśli tylko dobrze pedałujemy, równomiernie rozkładając siły i mając wysoką motywację oraz poparcie kibiców, fanów.

Koszulkę lidera wyścigu założyła po premii górskiej - Katarzyna Hall, która jako pierwsza, dojechała na szczyt (śmiałości), by zakomunikować, że nadal chce być ministrem edukacji narodowej. Nie odda żółtej koszulki lidera. W końcu, nie po to w ministerstwie opracowano standardy dla nowego typu nauczycielskiego zaangażowania, jakim miałby być lider oświaty. Zwyciężczyni dzisiejszej premii jest matematykiem z wykształcenia, więc potrafi liczyć. Boją się tego jej konkurenci, gdyż z umiejętnościami filozoficznymi czy językoznawczymi daleko się nie zajedzie, a w każdym razie będzie się jechać wolniej. Wyścig jednak trwa. Zawodnicy jadą i nie rezygnują z dalszej walki. Być może będą musieli zmienić taktykę i zamiast rozdawać kibicującym im na trasie jabłka, pobierać odpowiednie płyny, korzystać z masaży i dobrych rad swoich trenerów. Muszą zatem śledzić ich kolejne konferencje prasowe i korzystać z uwag, które są konieczne do zdobycia ostatecznego zwycięstwa.


http://www.rp.pl/artykul/107684,708342-Chce-znow-byc-w-rzadzie.html?p=1<

11 komentarzy:

  1. I co pani Hall zrobi w MEN - znowu zdejmie spodnie i pokaże reformy;-)
    Ona się nawet do Sejmu nie dostanie(mimo 3,ministerialnego, miejsca), bo w Trójmieście jest na liście sporo lepszych, a przynajmniej rozsądniejszych kandydatów;-)
    Poza tym, jak przestała być wiceprezydentem Gdańska i poszła do MEN, to radość była powszechna, tak im za skórę zalazła;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niepopularnie i niekonwencjonalnie, trzymam kciuki za panią Hall :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Hall chyba znowu kolegom za ten występ w Rzeczpospolitej podpadnie bo:
    1.Teraz każdy wyborca wie, że jeśli nie chce mieć p.Hall za ministra(a to baaardzo powszechne!) to musi głosować na Palikota, SLD, PJN, PSL czy nawet PiS,aby tylko PO po wyborach była możliwie słaba;-)
    2.Każdy partyjny kolega p.Hall wie, że jakiekolwiek jej poparcie to śmierć polityczno-wyborcza;-)
    Oj rozumek p.Hall dużo mniejszy niż ego jest!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Marcin
    Rozumiem,że jesteś płatnym trollem MEN;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A cóż Pan opowiada p. Marcinie? Niepopularnie i niekonwencjonalnie? Przecież to jest mainstreamowy pogląd a nie jakiś off-owy. Jaki Pan bezkompromisowy i alternatywny;-)Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy: nie jest to właściwa reakcja na wpis p. Marcina. Dlaczego odmawiać nauczycielom ich prawa do popierania minister K. Hall. Nie musi to się wiązać z przypisywaniem komukolwiek motywów materialnych.A nawet gdyby? Czy to jest argument?

    A swoją drogą, proszę zapoznać się z treścią najnowszego artykułu Dziekana Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu prof. zw. dr hab. Aleksandra Nalaskowskiego. Przeczytać warto. Rzeczowe argumenty.

    http://www.rp.pl/artykul/9157,708828-Katarzynie-Hall-w-MEN-nic-sie-nie-udalo.html?p=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałem! Poza zachwytami nad akademicką pedagogiką oraz stwierdzeniem, że gimnazjum jest dobre, zgadzam się w pełni!

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do trolla Marcina
    On nie przedstawił żadnych argumentów za swoją opinią!!!On ma tylko stworzyć medialne wrażenie, że ktoś jednak p.Hall popiera ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy właściwa, czy nie właściwa to zawsze kwestia subiektywnej oceny. Ja ocenę swojego wpisu odbieram z kolei jako nadinterpretację wykraczającą poza to co napisałem w swoim "poście" - intencją moją nie było odmawianie prawa do popierania p. Hall a tylko niewinna kpina z tak zdefiniowanego wpisu p. Marcina, który tak pod prąd idzie, że hej!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie trzymam kciuków za p. Hall, każda kolejna reforma pokazywała jej nieudolność a przede wszystkim brak umiejętności komunikacji z tymi, którym służyć powinna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tymi rzeczowymi argumentami to bym nie przesadzała. Szczególnie w kilku naprawdę żenujących miejscach wskazanego tekstu. Wstyd okropny. Nie bardzo też rozumiem, dlaczego Profesor N. tak wierzył w wiedzę Tuska o potrzebach oświaty - bo miał dzieci w wieku szkolnym? to przeczy wcześniejszym tezom Profesora o braku przygotowania ministrów edukacji. Czyli jednak wystarczy wiedza potoczna wynikająca z posiadania dzieci by reformować szkołę?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.