wtorek, 28 czerwca 2011

Konkurs na scenariusz gry edukacyjnej „wyższa szkoła perfidii”


Jeden z portali internetowych ogłosi konkurs w ramach walki z mobbingiem w miejscu pracy na opracowanie gry komputerowej, która pozwoli rozładować pracującym w nich nauczycielom i pracownikom administracji – jako ofiarom różnych form przemocy i szykan, negatywne emocje i doświadczenia z toksycznego dla nich środowiska. Chodzi tu o wyższe szkoły prywatne, w których w ostatnich latach dochodzi do coraz częstszego łamania praw pracowniczych i naruszania ich godności. Bohaterem gry ma być nauczyciel akademicki, który został zatrudniony do prowadzenia zajęć dydaktycznych jako wykładowca np. języka angielskiego czy zarządzania placówką oświatową (uczestnik gry powinien mieć możliwość zdefiniowania swojej tożsamości). Oczywiście, powinna być możliwość wybrania poziomu trudności gry, a więc czy od razu chce on pokonywać wiele negatywnych sytuacji, czy może woli powoli się z nimi oswajać. W tej grze głównym bohaterem musi być opresora, tyran, rozchwiany emocjonalnie szef, psychopata, neurotyk, znęcających się nad swoimi podwładnymi. Gracz może sam zdefiniować jego tożsamość: np. właściciel szkoły, kanclerz, rektor, prorektor, dziekan, kierownik katedry lub jego zastępca, itp. W tym przypadku będzie chodziło o to, by w toku coraz wyższych poziomów trudności i przebiegłości w znęcaniu się nad swoimi podwładnymi, osiągać jak najwyższy efekt ich wykańczania, manipulowania nimi, wykorzystywania ich do różnych, ale zawsze sprzecznych z ich powołaniem i umową o pracę – celów.

W takiej grze powinien być zdefiniowany drugi bohater, jakim jest donosiciel, a więc ktoś, kto wykona każde polecenie szefa, byle tylko zaskarbić sobie jego przychylność i zaufanie. Jego zadaniem będzie przygotowywanie dla szefa danych do wykańczania każdego, kto chciałby w jakikolwiek sposób zakłócić spokój zwierzchnika upomnieniem się o czyjeś lub swoje prawa, racje czy wskazaniem na jakieś nieprawidłowości w szkole. Trzeba stworzyć wokół niego kordon uszczelniający wszelkie informacje mówiące o jakichkolwiek nieprawidłowościach. Trzeba konstruować rzeczywistość lepszą, niż jest ona w realu, by nie podpaść, nie wylecieć z pracy, nie stracić szans na gratyfikacje. Taki oficer do zadań specjalnych (często w spódnicy), będzie wkradał się w łaski szefa nieustannie podkreślając, jaki on jest wielki, wspaniały, wyjątkowy, i jak to dobrze, że w ogóle jest. Musi przekonać go, że ma w nim jedynie oddanego mu wielbiciela i obrońcę prawdy.

Donosiciel musi mieć możliwość w toku tej gry budowania sobie gabinetowej pozycji, toteż najlepiej, by pełnił w tej jednostce tez jakąś kierowniczą rolę, w dowolnie zdefiniowanym dziale uczelni. Muis on mieć możliwość wydzwaniania do w/w przełożonego, zapewniając go o przyjaźni do niego i uznaniu, zapraszając go na lunche, prywatne przyjęcia, by był przekonany, że zawsze ma w nim oparcie. Poza jego plecami będzie z niego kpił lub narzekał, jak jest nieludzki (tu powinny być przewidziane różne możliwości odreagowania werbalnego czy niewerbalnego, bo w końcu donosiciel też jest ofiarą), ale w obecności szefa zawsze musi potwierdzać swoją lojalność i wierność. Warto to przewidzieć jakieś przeszkody do pokonania, może ilość zdobytych „skalpów”?
Taki donosicielek musi być gotów szefowi nosić teczkę, narty, kufry, czyścić i sznurować mu buty, wyjeżdżać z nim na wakacje czy w weekendy, opiekować się jego kotem, domem, a nawet oddawać się mu fizycznie (to jednak tylko w wersji dla osób 18+), byle tylko nie utracić pozycji wpływowego doradcy. Warto tez przewidzieć w tej grze, że każde przeszeregowania w otoczeniu szefa powinny wzbudzać u takiego donosiciela lęk, poczucie niepewności, czy aby teraz ktoś nie będzie donosił na niego, czy nie zacznie rozgrywać nim swoje interesy, ubiegać się o prymat. W końcu ile można obgryzać kości rzucone pod stół? Można zatem zaplanować różnego rodzaju kości, które podwładni będą zbierać pod stołem.

Są sprawy, na których szef się nie może poznać, że stanowią klasyczne wyłudzanie jego przychylności kosztem tworzenia pozorów, iluzji i fikcji. Taki „oficer do specjalnych zadań” musi dbać o to, by podtrzymywać w swoim przełożonym poczucie jego wysokiej wartości, wszechmocy. On musi chodzić z komnaty do komnaty, by gromadzić haki na innych. Szef, który wysługuje się donosicielami, i tak im nie ufa. Będzie ich sprawdzał, dopytując innych, jak im się podoba, co o nim mówią, jak go postrzegają, czy rzeczywiście jest najlepszy i dlaczego, jak to dobrze, że tylko dzięki niemu szkoła odnosi nieustannie same sukcesy, a chwilowe kryzysy czy załamania są wypadkową złych ludzi, wewnętrznych wrogów, których trzeba tropić, szpiegować i usuwać. Tu warto przewidzieć różne sposoby pozbywania się nieposłusznych pracowników. Nawet, jak ich nie ma, to prewencyjnie trzeba ich stworzyć, żeby publicznie zastraszyć pozostałych, by znali kolejność dziobania. Uderzenie musi być w najsłabsze i najsilniejsze ogniwo, by mógł rządzić niepodzielnie, okazując swoja łaskę lub frustrację redukując ludzi do mebli, które można dowolnie przesuwać z miejsca na miejsce czy wymieniać je na inne.
Nikt nie może być od takiego szefa lepszy, ważniejszy, bardziej kompetentny, dlatego powinien on mieć możliwość wydobywania informacji, dzięki którym mógłby trochę douczyć się, a przynajmniej zrozumieć, w jakim stopniu można by w każdej chwili zastąpić jakiegoś podwładnego kimś innym tzn. bardziej mu uległym, posłusznym. Tu można przewidzieć włączenie przez hiperłącze takiego szefa do programu kształcenia e-learningowego, by jak studiujący w tej szkole studenci mógł się przekonać, czego jeszcze nie wie, nie rozumie lub nigdy nie pozna i nie zrozumie.

Szef powinien mieć możliwość poszukiwania poza plecami mianowanych przez siebie kierowników, którzy w takiej szkole – jak wiadomo – są tylko pozornie jakimiś kierownikami – ich zastępców (następców), ale tak, by się w tym nie zorientowali. Oczekuje się jednak, by nie wprowadzać do scenariusza gry elementy przemocy fizycznej, bo w końcu ma to być gra edukacyjna. Należy jednak przewidzieć tajne komnaty do tajnych spotkań i negocjacji tak, by zaplanowany do usunięcia nie mógł o nich wiedzieć. Zgodnie jednak z życiowymi realiami trzeba przewidzieć też nieszczelności w tym systemie. Skoro bowiem wycieka z CBA, ABW i CBS, to dlaczego nie miałoby wyciekać z gabinetu takiego przełożonego? Świat w końcu jest mały i i tak wszyscy o wszystkich coś wiedzą. Istotne jest jednak to, by występujące w tej grze postaci nie mogły w żadnym momencie czuć się bezpiecznie, pewnie, by cały czas musiały albo czegoś dociekać, albo się kogoś bać, obawiać, albo same rozpoznawać potencjalne zagrożenia.

Taki szef ma potrzebę posiadania dobrego wizerunku, mniemania o sobie, jako tym, który powinien być przez wszystkich uwielbiany, kochany za jego poświęcanie się dla nich. Będzie, zatem powoływał na stanowiska kierownicze w swojej firmie osoby mu bliskie, powiązane rodzinnie lub emocjonalnie, ale także słabe, mierne, byle były mu wierne, na które zawsze będzie mógł w razie niepowodzeń przerzucić całą odpowiedzialność i się ich w razie czego pozbyć. Najchętniej rządziłby sam, ale skoro nie pozwala mu na to prawo, to musi powierzyć funkcje albo miernotom, którym zapłaci za to, by posłusznie realizowały jego strategię i misję „rozwoju” szkoły, albo osobom oddanym, ufającym mu, ale uwikłanym w różne zobowiązania. Tu jeden musi być uzależniony od drugiego, toteż nikt tak naprawdę nie wie, kto na kogo donosi, kto kogo śledzi i co mówi szefowi na innych oraz jak komentuje jego wielkość. Taki szef nie pamięta, co komu powiedział, ale zawsze będzie mógł wypomnieć tym, którym przestał ufać, że ujawnili innym coś, co było przedmiotem jakiejś tajemnej wiedzy tylko między nimi. Nie rejestruje, że o tym mówił innym swoim zausznikom, a ci puścili to w obieg. To taki „szeptany marketing szefa” w jego szkole i poza nią. Wygrywa ten, który nie da się przyłapać na kłamstwie, poza – rzecz jasna – samym szefem. On w ogóle nie podlega ocenom, opiniom, a tym bardziej negatywnym. On jest the best.

Czas gry jest czasem pozorowanej pracy w takiej szkole. Jeśli uwzględnimy w scenariuszu nauczycieli, którzy powinni prowadzić badania naukowe czy organizować konferencje, to musimy przewidzieć, których bohaterów należy tymi zadaniami obciążyć. Można wprowadzić do scenariusza wywiad i kontrwywiad naukawy, czyli powoływać do życia postaci, które będą pozyskiwać czyjś dorobek nawet, jeśli miałby to być autoplagiat. Ważne, by była możliwość namnażania tzw. „tfurczości”, którą będzie można podsunąć kontrolerom z MNiSW czy PKA. Czekamy na kolejne pomysły do scenariusza tej gry. Jakie wato byłoby w niej umieścić zadania dla głównych bohaterów? Co mają w tej grze zyskiwać, a co tracić? Nie może to być gra oparta na metodzie Thomasa Gordona, bo wówczas nie będzie się dobrze sprzedawać, a przecież chodzi o to, by była ona odzwierciedleniem zbliżonych do życia sytuacji i zdarzeń. Może włączą się do tego scenariusza klinicyści, by uwzględnić w grze jakieś formy terapii czy autoterapii. Muszą tu być zaplanowane różne wyjścia z trudnych sytuacji, ale także i dla niektórych toksyczne „pułapki”. Oczekujemy też na sponsorów, dzięki których wsparciu będzie można te grę szybko wydać. Mogą to być nawet środki unijne, jakie przewiduje się na doskonalenie kadr i budowanie kapitału ludzkiego. Gra musi być kapitalna.

1 komentarz:

  1. Witold Szwajkowski29 czerwca 2011 00:32

    Super pomysł! Brakuje tylko jednego elementu. Taki szef przeważnie jest zależny od jakiegoś właściciela, rady nadzorczej, walniętego zgromadzenia akcjonariuszy, udziałowców, itp. Przed tymi gremiami występuje zwykle w roli usłużnego kundelka, merdającego przyjaźnie ogonkiem. Dlatego później odreagowuje frustrację na pracownikach, stosując metody o poziomie perfidii proporcjonalnym do kwadratu swojego skundlenia. Może ten aspekt też warto uwzględnić w grze. Poza tym, rynkiem dla gry byłyby nie tylko szkoły, ale chyba cały korporacyjny biznes.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.