sobota, 4 czerwca 2011

Hm. Jerzy Miecznikowski odszedł na wieczną wartę!




W dniu wczorajszym zmarł po długiej i ciężkiej chorobie Harcmistrz JERZY MIECZNIKOWSKI - mój wspaniały, harcerski Mistrz, wyjątkowy pedagog, wychowawca tysięcy dzieci, młodzieży i dorosłych (nie tylko regionu łódzkiego), nauczyciel-nauczycieli i instruktorów harcerskich, człowiek wielkiego serca i ofiarności. Służył całym swoim życiem Bogu i Ojczyźnie, rodzinie, bliźnim, przyjaciołom, każdemu, kto potrzebował wsparcia w Jego osobie, jako mądrego przewodnika w życiu. W czasach stawiania przeze mnie pierwszych kroków w harcerstwie był Komendantem Ośrodka ZHP „Szarych Szeregów” w Hufcu ZHP Łódź-Bałuty.


Dla harcerzy był jak ich drugi ojciec, zawsze serdeczny, uśmiechnięty, wrażliwy, spolegliwy, pełen autentycznej troski, ale zarazem wymagający. Jego małe mieszkanko w bloku na Bałutach było domem dla każdego, kto potrzebował pomocy. Wraz ze swoją żoną – śp. Hanną Miecznikowską poświęcili swoje życie harcerstwu, które było ich rodziną, domem, całym życiem, a przecież wychowywali jeszcze dwie Córki.



Prowadząc własne drużyny, szczepy, ośrodki, utrwalał swoją aktywnością i oddaniem ponadczasowe wartości harcerskiego ruchu, podtrzymywał w czasach kłamstwa i indoktrynacji politycznej pamięć o dokonaniach minionych pokoleń. Nie akceptował pozoru, fałszu, nieuczciwości i manipulacji. Zawsze był na czele walczących o prawdę i dobro, o rangę harcerstwa sięgającego do korzeni światowego ruchu skautowego z całym dziedzictwem polskiego harcerstwa. Wziął udział w Łódzkim Zjeździe odnowy polskiego ruchu harcerskiego w 1956 r.
W 1989 r. uczestniczył w Warszawie w pierwszym spotkaniu instruktorów z całej Polski, w trakcie którego debatowano na temat aktualnej sytuacji w ruchu harcerskim i podjęto decyzję o powołaniu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Został wówczas jednym z 51 Członków Założycieli ZHR. Podczas tego spotkania wybrano także dwóch przedstawicieli opozycji harcerskiej do rozmów "Okrągłego Stołu".


Druh Jerzy odbierał ode mnie Przyrzeczenie Harcerskie na Starym Cmentarzu w Łodzi, gdzie w przyszłym tygodniu sam będzie pochowany. Pamiętam jego gawędę, płonące pochodnie starszych harcerzy i instruktorów, którzy byli świadkami mojej harcerskiej inicjacji. Jemu zawdzięczam wybór mojej drogi społecznej i zawodowej, harcerskiej aktywności, prowadzenia zastępów, drużyn, szczepów, kierowania harcerskimi obozami, zdobywania doświadczeń o niepowtarzalnym charakterze. Od 1955 r. działał w PTTK, dlatego rozmiłował nas w krajoznawstwie, zachęcał do poznawania własnej (małej i wielkiej) Ojczyzny, a przy okazji motywował do zdobywania kolejnych odznak, które były potwierdzeniem naszych turystycznych umiejętności.


To były najwyższej jakości studia pedagogiczne i patriotyczne zarazem, gdyż Druh Jerzy był na co dzień Nauczycielem, Instruktorem, ale w tragicznych okresach naszego państwa - bohaterem Polski Walczącej. Jego pierwszą drużyną harcerską była Mazowiecka Drużyna Harcerzy, skąd później trafił do Łowicza. Po wybuchu II wojny światowej działał w tajnym harcerstwie, jako harcerz Szarych Szeregów. Po wojnie za akcję odbicia ponad 70 więźniów z więzienia NKWD i UB przy ul. Kurkowej w Łowiczu - dh. Zbigniewa Fereta ps. Cyfra, dokonanego w dniu 8 marca 1945 r. dostał wyrok 12 lat pozbawienia wolności za działalność "na szkodę Państwa". W latach 80. był przewodniczącym łódzkiego Kręgu KIHAM. Był członkiem Komisji Historycznej Chorągwi Łódzkiej ZHP, prezesem Oddziału Łódzkiego Stowarzyszenia Szarych Szeregów.


Nic dziwnego, że był dla swoich podopiecznych moralnym autorytetem, wzorem osobowym, który nikomu nie musiał niczego narzucać, ale i też niczego nie oczekiwał w zamian. Jak mało kto potrafił dostrzec wśród swoich harcerzy czy instruktorów ukryty ich potencjał, by aktywizować ich do stawania się lepszymi. Był humanistą wielkiego formatu. Pozostawił w każdym z nas cząstkę swojego wyjątkowego talentu, szacunku dla pracy, zaangażowania i z powagą oraz odpowiedzialnością podejmowania się najtrudniejszych zadań społecznych. Przekazał nam do spłacenia dług wartości zapisanych w rocie Przyrzeczenia i Prawie Harcerskim, którymi powinniśmy kierować się w swoim życiu, by pokonywać w godny sposób trudności i bariery, unikając raf czy myślowych błędów. Pozostanie w mojej pamięci jako wzór wytrwałości i konsekwencji w działaniu wychowawczym, dzielnym upominaniu się o innych, o słabszych, mniej doświadczonych, wykluczanych czy już wykluczonych.

W 2009 hm Jerzy Miecznikowski został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych.



W piątek, 10 czerwca o godz. 13.00 pożegnamy na Starym Cmentarzu naszego Wychowawcę, etycznie wyniesiony własną służbą, miłością, braterstwem i niezależnością AUTORYTET, OSOBĘ, która przejawiała sobą niepodległość myślenia i obywatelskiego działania dla wspólnego DOBRA oraz zdolność do wnikania w wyjątkowość każdego człowieka.



Jeszcze nie raz będziemy wspominać Druha Jerzego, śpiewając: … przy innym ogniu w inną noc, do zobaczenia znów!”




(Na zdjęciu hm Jerzy Miecznikowski na Zlocie z okazji 100-lecia Harcerstwa w Krakowie – 2010; fot. Jerzy Pajewski)

1 komentarz:

  1. Kiedy spotkałem druha Jerzego na zlocie krakowskim uściskał mnie jak dawno niewidzianego syna,
    to było wzruszające... Wyraźnie się ucieszył na mój widok... Nawet nie zwróciłem uwagi, że był w ZHRze,nie miało to zresztą żadnego znaczenia. Widać było, że mimo choroby jest w swoim żywiole, otoczony gromadą harcerskich i instruktorskich "fanów" oraz towarzyszącą Mu autorką Barbarą Wachowicz, z którą
    planował jakieś działania. W towarzystwie Jacka Jurczakowskiego i Jerzego Pajewskiego miał pod ręką część dawnej kadry 124 ŁDH...
    To spotkanie pozostanie na zawsze w mojej pamięci z jeszcze jednego powodu. Po kilku chwilach rozmów z grupą młodzieży harcerskiej podeszliśmy do wystawy historii ruchu harcerskiego, gdzie na sztandar trzymany przez Jacka i na ręce druha Jerzego kandydaci na harcerzy złożyli Przyrzeczenie.
    To było "moje" ostatnie przyrzeczenie. Nie sądzę, bym jeszcze kiedyś uczestniczył w tym obrzędzie, a już na pewno nie w tym gronie. Czas zamknął tą księgę naszego życia.
    Druh Jerzy swoją służbę pełnił do końca życia najlepiej jak tylko umiał, pozostanie wzorem wychowawcy dla wielu harcerskich pokoleń.

    W.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.