niedziela, 1 maja 2011

Wkład dzieł i myśli Karola Wojtyły – beatyfikowanego Jana Pawła II do nauk o wychowaniu

Dzisiejsze uroczystości beatyfikacyjne Jana Pawła II w Rzymie były niewątpliwym wydarzeniem w życiu katolików, ale i wyznawców innych religii, chrześcijan. Studiując humanistykę możemy dostrzec, że nie brakuje nam analiz najważniejszych dzieł tego wybitnego w dziejach ludzkości humanisty, filozofa, teologa, dramatopisarza, poety, pielgrzymującego po świecie Papieża, głęboko mistycznego, a zarazem bezpośredniego w relacjach z innymi, o ogromnym poczuciu humoru i niezwykłej wrażliwości na istniejąca w ludzkim życiu przemoc. Poza teologami, to pedagodzy właśnie najczęściej sięgają do jego dzieł filozoficznych, wykładów, dramatów, poezji, homilii, adhortacji, encyklik czy spontanicznych przemówień w trakcie pielgrzymek, by wydobywać z ich treści to, co najlepiej może służyć humanum, budowania „cywilizacji miłości”, upełnomocnianiu ludzkiej sprawczości, ale i kształtowaniu pamięci historycznej oraz patriotyzmu.

Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że mamy w kraju, w naszym pedagogicznym środowisku naukowców, którzy nie tylko dokonywali recepcji dzieł i myśli Karola Wojtyły/Jana Pawła II, ale także wprowadzali je do współczesnych nauk o wychowaniu jako znaczący nurt w obrębie: pedagogiki fenomenologicznej (Mariusz Ryszkowski), pedagogiki personalistycznej (Katarzyna Olbrycht, Katarzyna Wrońska, Stanisław Chrobak, Witold Starnawski, Tomasz Bilicki), pedagogiki antropologicznej (Krystyna Ablewicz, Sławomir Sobczak), pedagogiki dialogu (Janusz Tarnowski), pedagogiki religijnej (Józef Bagrowicz), pedagogiki katolickiej (Józef Wilk), pedagogiki szkolnej (Krystyna Chałas), pedagogiki otwartej (Marian Nowak), pedagogiki chrześcijańskiej (Mieczysław Gogacz), pedagogiki integralnego wychowania (Alina Rynio), pedagogiki społecznej (Barbara Kiereś), pedagogiki pastoralnej (Marek Marczewski), pedagogiki inkontrologicznej (Beata Ecler-Nocoń), pedagogice prenatalnej (Dorota Kornas-Biela), pedagogiki politycznej (Marian Wilk) i pedagogiki krytycznej (Tadeusz Bartoś). Nie wymieniam tu tytułów ich rozpraw, gdyż każdy zainteresowany odnajdzie je tak na mojej stronie (www.boguslawsliwerski.pl), jak i w dowolnej wyszukiwarce internetowej.

Jan Paweł II adresował swoje myśli do pedagogów, po wielokroć akcentując, że wewnętrznym rdzeniem wychowania, jego prawdziwym wskaźnikiem jest samowychowanie. Tak: samowychowanie! Takiej bowiem wewnętrznej struktury, gdzie „prawda czyni nas wolnymi”, nie można zbudować tylko „od zewnątrz”. Każdy musi ją budować „od wewnątrz” – budować w trudzie, z wytrwałością i cierpliwością (…) (Wychowanie w nauczaniu Jana Pawła II (1978-1999, red. Adam Wieczorek, Warszawa 2000, s. 47)

10 komentarzy:

  1. A co z wymuszeniem przeniesienia religii do szkół w koszmarnie wielkim wymiarze.Na pewno bez wiedzy błogosławionego to się
    nie stało???;-)
    Pisać duszeszipatielnyje kawałki każdy może, ale liczy się praktyka!!!;-)
    Jak ktoś pełni taką funkcję, to do tego co pisze ważniejsze jest to, co robi w praktyce!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy lekceważy istotę treści tego wpisu, bo nie interesuje go ani pedagogika, ani rozwój idei i i teorii pedagogicznych, w tym niezaprzeczalny wkład także myśli i dokonań Jana Pawła II w wolność, z której możemy korzystać. Oczywiście, można tak postępować, tylko niech Anonimowy pochwali się, co sam uczynił lepszego dla dzieci i młodziezy, by ich świat wraz z nimi był lepszy? Nikt nikogo nie zmusza do uczestniczenia w lekcjach religii. Anonimowy o tym doskonale wie. Pewnie wolałby powrotu komitetów PZPR, jednej ideologii marksistowsko-leninowskiej, jedynej wykładni treśsci nauczania z historii, języka ojczystego, ograniczania Polakom dostepu do dóbr kultury i dziedzictwa minionych pokoleń, powrotu cenzury? Gratuluję!
    To ja wolę wyrazić wdzięcznośc bł. Janowi Pawłowi II za to, że przyczynił sie do naszej wolności. Tak, jak każdy z nas, zapewne popełniał błedy, miał swoje słabości, ale lista zalet i dokonań dla ludzkości jest większa i - co istotne - nie musiał ukrywać się wyrażając swoje poglądy i dzieląc się nauką z nami pod nickiem Anonimowy.
    Głosił wolność, ale w jej nierozerwalnym związku z prawdą. Anonimowy zaś głosi tu nieprawdę. To syndrom zniewolenia czy pozostałość homo sovieticus?

    OdpowiedzUsuń
  3. >Anonimowy zaś głosi tu nieprawdę<
    Czyżby Pan Profesor sugerował, że JP II nie wiedział o wprowadzaniu w Polsce religii do szkół i przedszkoli na koszt podatnika w obecnym wymiarze bądź był temu przeciwny???;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy pytam się swoich studentów:"Która ze znanych Wam postaci jest dla Was przykładem osoby spójnej, autentycznej? Przykładem osoby, na której moglibyście się wzorować? Zawsze, ale to zawsze otrzymuję jedną i tę samą odpowiedź: Jan Paweł II. Pytanie to zadaję rokrocznie od przeszło 10 lat. Odpowiedź jest zawsze ta sama, zarówno wśród osób młodych, jak i starszych.

    Słyszałam jednak wśród niektórych warszawskich psychoanalityków, że wszelkie religijne symbole powinny zniknąć z publicznych instytucji: szpitali, szkół,urzędów itp., bo to jest nieempatyczne wobec ludzi innych wyznań.

    Pomimo dużego uznania dla kompetencji tych osób, pozostanę przy odmiennym stanowisku. I podobnie, jak w przypadku moich studentów, największym autorytetem dla mnie w życiu (zarówno prywatnym, jak i zawodowym - pedagoga i terapeuty)zawsze pozostanie Jan Paweł II i jego nauki.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i co z tego wynika, gdyby nawet wiedział? Co to ma wspólnego z poruszanym tematem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Venissa - mogę tylko potwierdzić, że z moich sondaży wśród studentów, z którymi miałem dotychczas kontakt, wynikał podobny wniosek. Dla mnie też bł.Jan Paweł II jest charyzmatycznym autorytetem, a takich jest niewielu. Gdyby był np. przywódcą USA, to na pewno nie ogladałby na żywo relacji z zabijania Osamy Bin Ladena, nie wpsominając już o tym, że nie zleciłby tego zabójstwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie tak. Widziałam zdjęcia z Obamą i Hilary Clinton, jak przyglądają się scenom zabijania Osamy. Byłam wstrząśnięta tym widokiem!

    Ech,żeby to również przywódcy polityczni wzorowali się na naukach Jana Pawła II... Mówię tu również o polskiej rzeczywistości. Odczuwam straszny dysonans, gdy patrzę jak znani polscy politycy afiszują się przed kamerami swoją obecnością w Watykanie i jednocześnie zachowują się biegunowo odmiennie do nauk Jana Pawła II, w codziennej komunikacji społecznej, czy prowadzonej przez siebie polityce...

    Ale czy do polityki idą ludzie normalni? Z tego co mi wiadomo to do władzy garną się najczęściej jednostki psychopatyczne, narcystyczne i paranoidalne.Taką najczęściej mają organizację struktury osobowości. Rozszczepienie widać gołym okiem; o charyzmie i autentyczności trudno mówić...

    Ja często jestem pod wielkim wrażeniem ogromnej zbieżności pomiędzy tym co mówił Jan Paweł II a wypowiedziami zagranicznych psychoanalityków nt. różnych zjawisk grupowych, społeczno - politycznych, czy kulturowych.

    Ciekawe było również to, co pisał Freud,znany ze swojego ateizmu, tuż przed wybuchem II W.Ś [i niedługo przed swoją śmiercią]; stwierdził, że jedyną szansę na przetrwanie cywilizacji i kultury europejskiej widzi w Kościele katolickim:

    "Tak się złożyło, że konserwatywne bądź co bądź demokracje stanęły dziś na straży postępu kulturalnego i, co osobliwe, traf chciał, że akurat instytucja Kościoła katolickiego daje silny odpór rozprzestrzenianiu się owego zagrożenia dla kultury." [zagrożeniem miał być faszyzm i komunizm]

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Freud

    Zdarza mi się mówić na swoich zajęciach studentom: "Wystarczy, że będziecie przestrzegać Dekalogu, a będziecie cieszyć się dobrym zdrowiem i dobrej jakości życiem".

    Nie jestem żadną zakonnicą; to są moje osobiste przemyślenia, oparte na naukach wyniesionych z religii i szkoleń terapeutycznych, ale także z obserwacji własnego i cudzego życia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby Jan Paweł II był przywódcą AK w czasie drugiej wojny światowej, zapewne by nie wydawał wyroku śmierci na gestapowców i katów z Pawiaka i Szucha. Kto wie, może gen. Franz Kutschera, odpowiedzialny za masowe egzekucje publiczne w Warszawie dożyłby spokojnie końca wojny. Nazywanie egzekucji zabójstwem jest dużym nadużyciem.

    OdpowiedzUsuń
  9. cóż za wyrafinowana analogia? od kiedy to USA były pod okupacją O.BinLadena? cóż za wzór praworządności?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli bardzo doszukujemy się analogii, to powinniśmy wziąć pod uwagę, jakie były dokonane i potencjalne przyszłe zbrodnie porównywanych postaci. W tym przypadku konto OBL obciążają dziesiątki tysięcy bezpośrednich i pośrednich ofiar jego działalności. Naprawdę tak trudno dostrzec tutaj analogię?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.