piątek, 1 kwietnia 2011

Pedagogika, socjologia oraz marketing i zarządzanie wśród tzw. "niepożądanych" kierunków kształcenia

Ministerstwo jest wysoce zaniepokojone tak intensywnym przyrostem osób studiujących w Polsce w niepublicznych szkołach wyższych na kierunkach pedagogika, socjologia oraz marketing i zarządzanie. W związku z tym, że właśnie na tych kierunkach kształcenia Państwowa Komisja Akredytacyjna wykazała w ciągu ostatnich 9 lat najwięcej błędów, patologii organizacyjnych i związanych z najniższym poziomem jakości, zostaną wprowadzone dodatkowe obostrzenia prawne. Skoro sprawdził się pomysł rządu na wspomaganie uczelni prowadzących tzw. kierunki zamawiane, a więc studia o najwyższym zapotrzebowaniu dla gospodarki, rozwoju najnowszych technologii oraz poprawy opieki zdrowotnej, to na zasadzie inwersji te jednostki, które kształcą m.in. na pedagogice, zostaną przez ministerstwo oznakowane jako "kierunki niepożądane", "niezamawiane". Niniejsze rozporządzenie nie dotyczy szkolnictwa publicznego, gdyż to spełnia najwyższe standardy edukacji także na tych kierunkach.

Wszyscy ci, którzy podjęli już na nich studia, będą mogli je dokończyć, natomiast rekrutacja od nowego roku akademickiego będzie objęta dodatkowymi rygorami. Przewiduje się np. że do minimum kadrowego nie będzie można zaliczać na niepożądanych przez ministerstwo kierunkach studiów nauczycieli akademickich, którzy przekroczyli 70 rok życia. W ramach vacatio legis będą oni mogli być zaliczani tylko na konieczny okres doprowadzenia obecnie studiujących do egzaminów dyplomowych. Natomiast dla nowych roczników studiów I i II stopnia wymagana będzie kadra tylko i wyłącznie w podstawowym miejscu pracy oraz legitymująca się maksymalnie wiekiem do 70roku życia. Poza tym nauczyciele z minimum kadrowego bedą musieli być zameldowani w miejscowości będącej siedzibą szkoły, żeby ich kontakt ze studentami był realny.
Nie będzie też można uwzględniać w minimum kadrowym dla tzw. "niepożądanych kierunków studiów" osób, które uzyskały stopnie naukowe w uczelniach byłych krajów socjalistycznych (Czechy, Słowacja, Ukraina, Rosja, Węgry, Bułgaria, Białoruś, Litwa, Estonia, Łotwa, NRD, Rumunia).

Władze zdają sobie sprawę z tego, że niniejsze rozwiązania mogą naruszyć stabilność finansową prywatnych szkół wyższych, toteż wzorem rozwiązań w rolnictwie, będzie im przyznawana jednorazowa dotacja wyrównawcza (jak dopłaty rolnicze) wprost proporcjonalnie do średniej liczby studentów w okresie minionych 10 lat, ale tylko ze studiów stacjonarnych. Tym samym zostanie spełniony postulat przedwyborczy PO, aby zrównywać szanse szkolnictwa niepublicznego z publicznym oraz wspomagać kształcenie na kierunkach kluczowych dla rozwoju państwa. Co ciekawe, w uzasadnieniu projektu rozporządzenia wskazuje się na argumentację Dariusza Chętkowskiego, który w Głosie Nauczycielskim (2011 nr 12) opublikował artykuł pt. Dlaczego każdy może być nauczycielem? Eksperci zastanawiają się, czy do tzw. „niezamawianych” kierunków nie włączyć jeszcze dziennikarstwa i komunikacji społecznej.

7 komentarzy:

  1. prima aprilis ???? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko pięknie, ale wymóg zameldowania w tej samej miejscowości jest, delikatnie mówiąc, nieprzemyślany. Rozumiem, że chodzi o znane mi nawet sytuacje, gdy nauczyciel jest zatrudniony w Szczecinie,a mieszka w Krakowie....... Ale już na przykład w Katowicach ten wymóg traci rację bytu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby takie prawo zostało wprowadzone, byłoby ono po prostu bezprawne. Sądzę więc, że to żart prima aprilisowy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnei aglomeracje będą traktowane jak metropolie. W przeciwnym razie nauczyciel z Katowic nie mógłby uczyć w Sosnowcu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak podaje najważniejsze źródło wiedzy dla studiujących pedagogikę, czyli WIKIPEDIA:
    Prima aprilis, łac. 1 kwietnia, , wł. Prima dies Aprilis, dzień żartów – obyczaj związany z pierwszym dniem kwietnia, zapoczątkowany mniej więcej w połowie XIII wieku, obchodzony w wielu krajach świata. Polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, kłamaniu, konkurowaniu w próbach sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego.
    ---
    Istotnie, wpis o projektowanym rozporządzeniu (jakiegoś) ministerstwa był obyczajowym psikusem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Żart znakomity - gratulacje! duch w narodzie nie ginie! - chociaż gorzki do bólu! Jak w krzywym zwierciadle pokazuje Profesor, jak w głowach decydentów kiełkują niebezpieczne idee, komunistycznie centralistyczne, schizofreniczne - o podwójnych standardach, ograniczające wolność wyboru - tak samych studentów, jak i ponoć autonomicznych środowisk akademickich. Celnie wypunktował Profesor także przy okazji różne czułe miejsca niedomagań systemu, stwarzające najwięcej możliwości do nadużyć i grzechów wobec jakości kształcenia, a to, że mogliśmy w ogóle rozważać, że takie regulacje mogą być wprowadzone (nie wszyscy - niektórzy Anonimowi wykazali się czujnością!), to zła diagnoza sytuacji.
    No nic: żart żartem! Cieszmy się, że tylko!
    Ale teraz czekamy, aż tekst zacznie żyć własnym życiem doby internetu i pojawi się w innych publikacjach, już bez komentarza prima-aprilisowego - nie wyłączając studenckich prac zaliczeniowych i magisterskich :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja sobie pomyślałem, że każda głupota przejdzie przez głowy naszych ministrów ale nawet oni wiedzą, że nie ma już obowiązku meldunkowego, co za tym idzie - weryfikacje byłąby niemożliwa.
    A zatem to musi być żart...
    Ludzki umysł błądzi dziwnymi ścieżkami...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.