środa, 29 grudnia 2010

"Dom na Osiedlu" dla sprawnych inaczej


Napisał do mnie mój były student UŁ, teraz już absolwent pedagogiki:

Panie Profesorze, jako były student i uczestnik konferencji pedagogiki alternatywnej, pamiętający przekazywany przez Pana kierunek pedagogiczny, zachęcam do zajrzenia na stronę www.domnaosiedlu.pl - jest to placówka w której pracuję. Dom na Osiedlu jest alternatywą dla DPSów (choć sam był/jest - sam nie wiem DPS-em). Jest szansą dla osób niepełnosprawnych intelektualnie ale i udręką dla władz i urzędników.

Zajrzałem na tę stronę i rzeczywiście, choć nie jestem pedagogiem specjalnym, z wielkim zainteresowaniem zapoznałem się z jej zawartością. Dobrze, że animatorzy także alternatywnych modeli opieki i wspomagania rozwoju osób z różnymi problemami dbają nie tylko o nie, ale także informują społeczeństwo o swoich działaniach, w tym i o potrzebach. Pomysłodawczynią swarzenia tego rodzaju placówki jest Anna Dyrka-Brzozowska, która 18 lat temu napisała AUTORSKI PROGRAM PRZYSTOSOWAWCZY DO ŻYCIA I PRACY W SPOŁECZEŃSTWIE DLA DZIECI I MŁODZIEŻY SPRAWNEJ INACZEJ. W dwa lata później powstał w Łodzi na jego podstawie "Dom na Osiedlu". Oto jak sami piszą o swojej inicjatywie:


W zwykłym blokowym mieszkaniu na osiedlu w centrum Łodzi sześć osób obu płci i w różnym wieku (najmłodsza miała wówczas 9 lat, najstarsza 20lat), niepełnosprawnych intelektualnie stworzyło swój pierwszy w życiu dom. Tworzyli go od podstaw z pomocą asystentów, na oczach całego osiedla. Wrzuceni na głęboką wodę, uczyli się samodzielnego życia.

Program zakładał, że osobie niepełnosprawnej umysłowo nie są potrzebne warunki specjalne, lecz warunki jakie każdemu z nas są potrzebne, by mógł wszechstronnie się rozwijać. A więc: poczucie bezpieczeństwa, własne miejsce docelowe, gdzie można pozostać do końca życia jeśli się tego chce, Zaczynaliśmy od chodzenia po linie na wysokościach. Na linie narysowanej na podłodze. Chodziło też o to, żeby przejść normalnie przez pokój. Spróbujcie jak to się robi kiedy wszyscy inni siedzą i patrzą na ciebie. Zamykaliśmy więc oczy i chodziliśmy po omacku. Kiedy spotykaliśmy kogoś na swej drodze usiłowaliśmy go rozpoznać dotykając jego twarzy i całego ciała. Leżeliśmy na podłodze blisko siebie słuchając muzyki. Skupieni na niej. Nieruchomo. Kiedy się zmieniała (jej rytm, ekspresja) mieliśmy za zadanie coś zrobić. Wykonać gest. Uczestniczyli wszyscy.

Dramaturgię wyznaczała muzyka. Jej opowieść. Potem chodziło o nawiązanie kontaktu. Dialogu. Bez słów za pomocą gestu. Siedząc naprzeciwko siebie we dwoje. Wstydzili się. Więc schowaliśmy się za maskami. Odtąd będą nam towarzyszyć. Podobnie jak jednakowe czarne trykoty na ciele. Długo pracowaliśmy nad gestem, zwykłym podaniem ręki, dotknięciem drugiej osoby – robiliśmy to w rytm muzyki wolnej, szybkiej, gwałtownej. Uczyliśmy się jego znaczenia. Co można zrobić ręką? Zaczęliśmy wyrażać emocje: miłość, niechęć, agresję. Dużo słuchaliśmy muzyki różnej i każdej. Uczyliśmy się. Najpierw opowiedzieć słowami, potem gestem, całym ciałem co ona wyraża. Każdy robił to sam w formie improwizacji do wybranej przez siebie muzyki. Potem zaczęliśmy dobierać partnera. Nie umawiali się co będą robić. Osoby wybrane musiały odpowiedzieć włączyć się w akcję.

To było niezwykłe doświadczenie. Ponieważ całkowicie intuicyjnie budowali dramaturgię. Sponsor – Jurek Czubak kupił nam kamerę. Mogliśmy już rejestrować improwizacje. Potem wspólnie je oglądać, komentować i samooceniać. To prawdziwe, a to lipa. Zaczęli dobierać rekwizyt, potem kostium, potem jeszcze fragmenty scenografii. Może zrobimy cały spektakl? Nie spieszymy się. Najważniejsze jest to, co udaje się nam osiągnąć p o p r z e z te zajęcia: rozwój wyobraźni, samoświadomość, samoocenę, otwarcie – pokonanie wstydu. Ale nade wszystko uzewnętrznienie tego co “mają” w środku, a czego nie potrafią o p o w i d z i e ć słowami.


Na stronie www.domnaosiedlu.pl znajdziecie pełną wersję programu autorskiego, inicjatywy pedagogów z duszami artystów, którzy potrafią w każdym odnaleźć niepowtarzalną wartość. Wystarczy przeczytać krótkie, ale jakże piękne charakterystyki podopiecznych: Agi, Adama, Mikołaja, Łukasza, Kaśki, Marleny, Emilii, Magdy i Doroty, by przekonać się, że warto poświęcić im przestrzeń i współobecność bliskich im osób. Dom na Osiedlu jest perełką humanistycznej pedagogiki, którą warto dostrzec i wspomóc.


(rys. w: http://www.domnaosiedlu.pl/pantomima.php)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.