niedziela, 4 lipca 2010

Kim będzie opiekun małego dziecka?


Miejski Zespół Żłobków w Łodzi, na czele którego stoi Halina Mazur prosi o poparcie propozycji zmian do projektu ustawy o opiece nad małym dzieckiem do lat 3
(Projekt z dn. 2.05.2010). Środowisko nie chce zgodzić się na działania, które obniżyłyby poziom wykonywanej pracy zgodnie z literą prawa. Już dziś jako grupa zawodowa pracownicy żłobków są bardziej kompetentni, niż regulowałyby to przepisy nowej ustawy.

Członkowie Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego wyrażają swoje poparcie dla inicjatywy Zespołu dotyczącej propozycji zmian w projekcie. Jednocześnie przesyłają dodatkowo własne uwagi, które warto byłoby uwzględnić w pracach nad Ustawą. Przytaczam poniżej stanowisko, ktore zostało przygotowane przez naszego eksperta z OŁ PTP - dr Dorotę Podgórską-Jachnik:


Łódzkie środowisko pedagogiczne, reprezentowane przez Oddział Łódzki Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, z zainteresowaniem przyjęło projekt ustawy o opiece nad małym dzieckiem. Działania na rzecz regulacji prawnych w tym zakresie są bardzo ważne i dzięki inicjatywie ustawodawczej pojawia się szansa na stworzenie ram do zwiększenia możliwości organizacji profesjonalnej i półprofesjonalnej opieki nad najmłodszymi. To również szansa na wypracowanie nowoczesnego modelu tych profesji, z uwzględnieniem interdyscyplinarnego przygotowania opiekunów, przy silnym zaznaczeniu roli pedagogiki, jako nauki o wychowaniu człowieka w ciągu całego życia.

W proponowanej wersji Ustawy niepokoi nas brak troski o dostateczne przygotowanie pedagogiczne opiekunów i dyrektorów kierujących żłobkami i klubami dziecięcymi. W projekcie nie ma wymogu ukończenia studiów pedagogicznych, nawet na poziomie licencjackim, natomiast dopuszcza się możliwości zatrudnienia „osób posiadających kwalifikacje w następujących zawodach: pielęgniarki, położnej, opiekunki dziecięcej, nauczyciela wychowania przedszkolnego lub pedagoga opiekuńczo-wychowawczego” (art.11, pkt. 1). Należy zaznaczyć, że wymienione zawody pedagogiczne nie figurują ani w obowiązującej do 30 czerwca 2010 r., ani w nowej obowiązującej od 1 lipca 2010 r. polskiej klasyfikacji zawodów (zgodnie z rozporządzeniem Ministra Gospodarki i Pracy z dnia 8 grudnia 2004 r., Dz.U Nr 265, poz. 2644 oraz rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 1 czerwca 2007 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla potrzeb rynku pracy oraz zakresu jej stosowania, Dz. U Nr 106, poz. 728). Używając więc pojęcia „zawód”, należałoby więc mówić o pedagogu (nr w KZS 235107) lub – na poziomie specjalności - o nauczycielu przedszkola (234201) i Wychowawcy w placówkach oświatowych, wychowawczych i opiekuńczych (235914).

Warto zwrócić na dwie nowe pozycje w tej klasyfikacji: Wychowawca małego dziecka
(234202) oraz Opiekunka dziecięca domowa (531104). Projektodawcy wymieniając zawód położnej i pielęgniarki nie schodzą jednak na poziom specjalności, tak więc określenie „zawód pedagoga” byłoby tu najwłaściwsze. Dodatkowo pojęcie to obejmowałoby również pedagogów specjalnych, którzy posiadają kwalifikacje do zadań związanych z wczesnym wspomaganiem rozwoju, czego klasyfikacja nie odzwierciedla. W naszym przekonaniu Ustawa powinna również dopuszczać kwalifikacje lekarzy (zwłaszcza pediatrów) i psychologów (zwłaszcza ze specjalnością psychologia rozwojowa i/lub wychowawcza).

Jeśli chodzi o przygotowanie pedagogiczne, projekt Ustawy operuje czterema propozycjami szkoleń:
• 280-godzinne - dla kandydatów na opiekunów w żłobkach i klubach dziecięcych z wykształceniem średnim, bez 2-letniego doświadczenia w pracy z dziećmi; projekt nie określa profilu programowego szkolenia;
• 160-godzinne – dla kandydatów na opiekunów dziennych (bez wymogu wykształcenia średniego) z zakresu pedagogiki wczesnodziecięcej, edukacji małego dziecka lub psychologii dziecięcej oraz z zakresu udzielania dziecku pierwszej pomocy.
• 80-godzinne – szkolenie aktualizujące i uzupełniające wiedzę oraz umiejętności dla kandydatów na opiekunów w żłobkach i klubach dziecięcych z wykształceniem średnim, z min. 2-letnim doświadczeniem w pracy z dzieckiem, lecz nie pracujących z dziećmi do lat 3 min. 6 miesięcy bezpośrednio przed podjęciem pracy opiekuna
• 40-godzinne uzupełniające – dla kandydatów na opiekuna domowego z wykształceniem medycznym lub pedagogicznych i min. 6 miesięcznym doświadczeniem w pracy z dziećmi.

Wskazania dotyczące treści programowych dla szkolenia 160-godzinnego sugerują, iż można traktować je wariantowo, co nie znajduje odzwierciedlenia w potrzebach związanych z przygotowaniem do pełnienia roli opiekuna dziecięcego. Biorąc pod uwagę trzy uzupełniające się obszary wiedzy – medycznej, pedagogicznej i psychologicznej – można byłoby np. rzeczywiście przygotować szkolenia wariantowe dla osób, które już posiadają kwalifikacje z któregoś z tych obszarów. Jednakże wydaje się, iż nie ma potrzeby precyzowania na poziomie ustawy treści planowanych szkoleń. Można regulować to i aktualizować na poziomie rozporządzeń.

Trzeba natomiast zaznaczyć, że ogólnie sformułowane wymaganie „doświadczenie w pracy z dziećmi”, zmniejszające znacząco liczbę godzin obowiązkowego szkolenia, a nawet zwalniające z tego obowiązku (dotyczy to – zgodnie z zapisami proponowanej Ustawy – np. dyrektorów żłobków i klubów dziecięcych!), nie gwarantuje posiadania jakichkolwiek podstaw naukowej wiedzy pedagogicznej przez kandydata na opiekuna czy dyrektora takich placówek. Nie można również wykluczyć, iż za „doświadczenie w pracy z dziećmi” trzeba byłoby uznać pracę wychowawczą w odniesieniu do własnego dziecka. Zgodnie z logiką takiego rozumowania wszyscy rodzice mają doświadczenie pedagogiczne i mogą świadczyć usługi opiekuńcze względem innych dzieci. To zbyt nieodpowiedzialne rozszerzanie uprawnień, obciążone ryzykiem dopływu do zawodu niekompetentnych osób, czasem wręcz stwarzanie zagrożenia dla małych dzieci.

Zapisy Ustawy warto byłoby rozszerzyć o bardziej precyzyjne określenie, co ustawodawca miał na myśli, pisząc o „doświadczeniu w pracy z dziećmi” i/lub uzupełnić treści szkoleniowe choćby krótką praktyką pedagogiczną w placówce dla małego dziecka. Zdajemy sobie sprawę z tego, że intencją Ustawy jest wykorzystanie szerokich zasobów społecznych osób, nawet stworzenie szans na nową profesję, ale nie może to się odbywać kosztem dziecka. Podkreślić należy, że tendencje europejskie w zakresie opieki i edukacji małego dziecka idą wyraźnie w kierunku profesjonalizacji i podnoszenia wymagań kwalifikacyjnych. Biorąc pod uwagę nasze opóźnienie względem innych krajów Unii Europejskiej w zakresie systemowej opieki i edukacji najmłodszych, nie możemy rozpoczynać wyrównywania różnic od obniżania standardów w tym zakresie.

Problem ten powiązany jest ściśle z oczekiwaniami, jakie formułuje projekt Ustawy względem proponowanego programu placówki. Z jednej strony zobowiązuje placówkę do prowadzenia zajęć „metodyczno-dydaktycznych” (warto zaznaczyć, że pojęcie takie nie istnieje w naukach pedagogicznych; taki zapis na poziomie Ustawy wykazuje niekompetencję i nie powinien się tu znajdować; również inne terminy pedagogiczne warto skonsultować z ekspertami z zakresu pedagogiki), z drugiej nie wskazuje źródeł, skąd kompetencje do realizacji takich zajęć mógłby mieć opiekun, nie posiadający kwalifikacji pedagogicznych (w myśl odrębnych regulacji prawnych, precyzujących, kto takowe kwalifikacje posiada – wymagania określone w projekcie takich uprawnień nie nadają).

Wiedza naukowa o potrzebach i możliwościach psychofizycznych i edukacyjnych małego dziecka sugeruje bardziej potrzebę dostosowania oferty programowej do dziecka, a nie odwrotnie, łącznie z zachowaniem prawa rodziców do decyzji o wyborze takiej oferty. Dlatego – raz jeszcze podkreślamy – bardziej istotna jest znajomość dziecka i jego potrzeb oraz alternatyw wychowawczych, które można wprowadzić w konkretnym przypadku (uwzględniając realia placówki, kompetencje merytoryczne i osobowościowe opiekunów, potrzeby konkretnej grupy dzieci) – oraz konkretna oferta programowa, która może być zupełnie odmienna w każdej placówce. Alternatywność form i metod działania, czujne monitorowanie i rozumiejące wspomaganie rozwoju, przy zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych oraz zachowaniu prawa dziecka do najważniejszej, naturalnej formy jego aktywności, jaką jest zabawa – to właściwe podejście do tego, co można rozumieć przez edukację małego dziecka.

Nasze uwagi kierujemy w nadziei, że w pracach nad długo oczekiwaną Ustawą regulującą standardy opieki i wychowania najmłodszych, dziecko traktowane będzie jako podmiot oraz rzeczywisty obiekt troski dorosłych, a wypracowane na jej podstawie rozwiązania praktyczne przełożą się na wyższą jakość edukacji przyszłych pokoleń.


Jakie jeszcze argumenty należałoby wziąć w tej debacie pod uwagę? Zdaniem dr Doroty Podgóskiej-Jachnik warto uwzględnić problemy istotne z punktu widzenia całościowej strategii edukacji małych dzieci. Wskazuje nam w swoim uzasadnieniu wiarygodne źródła internetowe, abyśmy mogli szybko dotrzeć do kluczowych opracowań, odzwierciedlających aktualne tendencje europejskie w zakresie opieki nad małym dzieckiem, a mianowicie:

Z analizy dokumentów i literatury wynika:
1. Konieczność wypracowania własnego, polskiego modelu opieki nad małym dzieckiem z uwzględnieniem trendów europejskich. Każde państwo członkowskie może samo decydować o zawodach regulowanych, czyli tych, które podlegają szczególnej reglamentacji (z opinii Janusza Gołąba, rzecznika prasowego Ministerstwa Zdrowia w odpowiedzi prasowej nt. ewentualnego wpisu opiekunki dziecięcej na listę medycznych zawodów regulowanych, „GW”); sprawy opieki nad małym dzieckiem rozwiązywane są różnie w różnych krajach europejskich, a wspólna polityka unijna w tym zakresie regulowana jest na drodze rekomendacji i dokumentów programowych, bez narzucania jednego modelu (Young children and they servieces: developing a European approach / Usługi dla najmłodszych – tworzenie strategii europejskich; szczegółowe opracowanie zespołu redakcyjnego międzynarodowego czasopisma „Children in Europe” / „Dzieci w Europie” dostępne w numerze tematycznym Zawód: pedagog nr 15(3)2009; dostępny w j. polskim w Internecie: www.frd.org.pl/dzieciweuropie/uslugi_dla_najmlodszych.pdf;

2. Konieczność uwzględnienia w projektowanych rozwiązaniach obecnych regulacji o kwalifikacjach do pracy z małym dzieckiem. Obecnie praca z dziećmi w żłobku wymaga kwalifikacji opiekunki dziecięcej, jakie uzyskują absolwenci szkół medycznych o specjalności opiekunka dziecięca; w praktyce w żłobkach zatrudniane są także pielęgniarki i położne; wymagania kwalifikacyjne odnoszą się więc do średniego wykształcenia medycznego – liceów medycznych lub policealnych studiów zawodowych (nie wymagających matury) (Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 29 marca 1999 r. w sprawie kwalifikacji wymaganych od pracowników na poszczególnych rodzajach stanowisk pracy w publicznych zakładach opieki zdrowotnej). Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 października 2007 r. w sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych mówi też o kwalifikacjach dla stanowiska opiekuna dziecięcego w placówkach lub placówkach wsparcia dziennego w przypadku ukończonej szkoły medycznej, przygotowującej do pracy w zawodzie opiekunki dziecięcej lub pielęgniarki albo też studiów pedagogicznych o specjalności opiekuńczo-wychowawczej (szkoły publicznej oraz szkoły niepublicznej o uprawnieniach szkoły publicznej prowadzącej kształcenie w danym zawodzie). Typy szkół, w których może odbywać się kształcenie m. in. do zawodu opiekunki dziecięcej znajduje się w Rozporządzeniu ministra edukacji narodowej i sportu z dnia 26 czerwca 2007 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego (Dz. U. Nr 124, poz. 860, z późn. zm.).

3. Konieczność uwzględnienia dotychczasowych doświadczeń w zakresie poziomu przygotowania pedagogicznego opiekunów małych dzieci. Odczuwany jest niedosyt w zakresie pedagogicznego przygotowania kadry pracującej z małym dzieckiem bez ukończenia studiów pedagogicznych. Aby zwiększyć kompetencje pracownic łódzkich żłobków w tym zakresie, od 1991 roku był realizowany w Łodzi rozległy, wieloletni ,,Program doskonalenia kompetencji wychowawcy we wspieraniu rozwoju małego dziecka w żłobku" we współpracy Miejskiego Zespołu Żłobków, pod dyrekcją p. Haliny Mazur i Katedry Pedagogiki Społecznej UŁ. Programem ze strony UŁ kierowała p. dr hab. Lucyna Telka, nauczająca opiekunki w codziennej pracy żłobka umiejętności pedagogicznych, których nie uzyskiwały podczas nauki zawodu opiekunki. Warsztaty umiejętności psychologicznych prowadziły dr Ewa Marat i dr Sylwia Rydz. Realizację programu wspomagała również p. prof. dr hab. Ewa Marynowicz-Hetka (referat „Towarzyszenie w rozwoju dziecku i jego rodzinie” na seminarium naukowo-oświatowym związanym z programem). W ramach programu opiekunki uczyły się m. in. pracować metodą projektu, podnosiły swoje kompetencje pedagogiczne w zakresie planowania i organizacji zabaw dziecięcych, jako głównej formy aktywności, zostały włączone jako współautorki do publikacji z serii „Wspólnie z dzieckiem”, zawierających opisy zabaw zrealizowanych w łódzkich żłobkach. Łódzki program został upowszechniony jako wzorcowy, między innymi za sprawą wyżej wymienionych publikacji oraz cyklu konferencji tematycznych o zasięgu ogólnopolskim. Dyrektor Zespołu Żłobków łódzkich od lat prowadzi również politykę uelastycznienia istniejących przepisów w kierunku możliwości zatrudniania w żłobkach pedagogów specjalnych i logopedów (specjalistów z wyższym wykształceniem). (O znaczeniu programu w zmianie podejścia opiekunek do dzieci oraz o potrzebie kształcenia ich kompetencji pedagogicznych m.in. relacja jednej z uczestniczek programu: D. Kiela, 2009, Zmiana koncepcji pracy placówki z perspektywy opiekunki; tekst dostępny w Internecie: http://seminarium.mzz.lodz.pl/materialy/kiela_dorota.pdf). Nie trudno dostrzec, iż program miał za zadanie wyrównanie niedoborów przygotowania pedagogicznego opiekunek w programach ich kształcenia o profilu medycznym.

4. W Europie obserwuje się tendencje do profesjonalizacji opieki nad małym dzieckiem w zakresie kwalifikacji. Rozwiązania w innych krajach, oprócz zawodu opiekuna, przewidują zawód wychowawcy, nauczyciela, lub edukatora małego dziecka, do którego mają przygotowywać odpowiednie kierunki studiów pedagogicznych na poziomie licencjackim lub magisterskim; w dokumentach za „małe dziecko” uważa się najczęściej dziecko w wieku 0-6 lat, przy czym dostrzegalne są nieco mniejsze wymagania dotyczące kwalifikacji do pracy z dzieckiem poniżej 3 roku życia – w odniesieniu do kwalifikacji nauczycieli przedszkola w większości krajów europejskich powszechne jest oczekiwanie przygotowania pedagogicznego na studiach wyższych na poziomie minimum licencjata, w niektórych krajach oczekiwanym standardem stają się pedagogiczne studia magisterskie; w odniesieniu do opiekunów i nauczycieli dziecka do 3 r.ż. dopuszcza się licencjat lub wykształcenie średnie z dodatkowym przygotowaniem do pracy z małym dzieckiem. Dotyczy to nawet opiekunek domowych. Tam, gdzie standardy kwalifikacji dopuszczają wykształcenie średnie, przewiduje się potrzebę szkoleń pedagogicznych lub systemowe kierownictwo, nadzór czy inny rodzaj profesjonalnego wsparcia w codziennej praktyce ze strony wykształconych pedagogów – licencjatów lub magistrów (Young children and they servieces: developing a European approach / Usługi dla najmłodszych – tworzenie strategii europejskich, poz. cyt.; liczne przykłady dobrej praktyki w kilkunastu krajach europejskich, przedstawione są też szczegółowo w pracy pod red. T. Ogrodzińskiej, 2010, Bo jakie początki, takie będzie wszystko, Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, Warszawa).

5. Jakość opieki nad małym dzieckiem różnicuje jego start życiowy, dlatego należy dążyć do jak najwyższego poziomu pedagogicznego świadczonych usług. Należy podkreślić, że choć w niektórych krajach pojawiają się również rozwiązania, które obniżają standardy wymagań kwalifikacyjnych do poziomu średniego wykształcenia, nie to powinno stanowić punkt odniesienia w aktualnie projektowanych długofalowych rozwiązaniach na rzecz małego dziecka w naszym kraju: według danych z Raportu o kapitale intelektualnym Polski indeks kapitału ludzkiego dla dzieci plasuje Polskę na 20. z 21 krajów europejskich, które były objęte porównaniem. Jeżeli dodamy do tego fakt, że Polska ma najwyższy wskaźnik zagrożenia ubóstwem wśród dzieci i młodzieży dom 15 r.ż. oraz najniższy wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej i żłobkowej w Unii Europejskiej – to najwyższy czas, by bić na alarm! – pisze T. Ogrodzińska, specjalistka w zakresie edukacji małego dziecka (T. Ogrodzińska red., 2010, poz. cyt.). Stratyfikacja społeczna i ograniczanie (lub wyrównywanie) szans życiowych rozpoczyna się już w najwcześniejszym dzieciństwie, a jednym z najważniejszych czynników jest tutaj właściwa opieka i wychowanie, z głównym naciskiem na rodzinę i dostęp do uzupełniających jej wpływ wartościowych programów edukacyjnych.

Nabierają one szczególnego znaczenia w przypadku potrzeby kompensacji niedostatków wychowawczych środowiska rodzinnego (A. Blumsztajn, 2010, Dlaczego programy edukacyjne dla najmłodszych są ważne? Perspektywa społeczeństwa, w: T. Ogrodzińska red., poz. cyt.) lub wspomagania rozwoju zagrożonego niepełnosprawnością (D. Podgórska-Jachnik, 2009, Uzasadnienie potrzeby wczesnych oddziaływań wspomagających rozwój dziecka jako jednego z głównych kierunków rozwoju współczesnej pedagogiki specjalnej „Niepełnosprawność”, zeszyty naukowe nr 1/). Zatem należy rozwijać możliwości tworzenia różnych form opieki nad małym dzieckiem, rozwijania sieci żłobków i ich alternatyw, z myślą o matkach, które myślą o rynek pracy (to także poprawa standardu ekonomicznego rodzin najuboższych), ale – przede wszystkim - z myślą o dziecku należy zadbać o wysoki poziom świadczonych w ich usług. Kluczową rolę odgrywa tu przygotowanie pedagogiczne osób opiekunów, wychowawców i dyrekcji placówek opiekuńczo-wychowawczych, którzy wspólnie mogą stworzyć elastyczną ofertę programową, obejmującą elementy edukacyjne, uwzględniające możliwości dziecka, placówki oraz kompetencje merytoryczne jej kadry. Konieczność uwzględnienia w opiece nad małym dzieckiem kompetencji w zakresie wczesnego wspomagania rozwoju i uznania kwalifikacji pedagogów specjalnych oraz skorelowania Ustawy o opiece nad małym dzieckiem z systemowymi rozwiązaniami na rzecz wczesnego wspomagania i edukacji włączającej.

Dostrzeżenie roli najwcześniejszego okresu życia dla całego rozwoju dziecka znajduje odzwierciedlenie w innych rozwiązaniach o charakterze systemowym, np. programie rządowym WWKSC (Wczesnej, Wielospecjalistycznej, Kompleksowej, Skoordynowanej i Ciągłej Pomocy Dziecku Niepełnosprawnemu lub Zagrożonemu Niepełnosprawnością i Jego Rodzinie) i działaniom podjętym po zakończeniu pilotażu tego programu. Jednak odpowiednio wczesne skierowanie dziecka do działań wspomagających rozwój wymaga systemowe usytuowanej wczesnej, kompetentnej diagnozy, stąd duża rola odpowiedniego przygotowania psycho-pedagogicznego wszystkich specjalistów pracujących z małymi dziećmi. Ze względu na znaczenie oddziaływań profilaktycznych i wspomagających, szczególnie gdy rozwiązania systemowe na rzecz dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych wynikających z niepełnosprawności idą w kierunku edukacji włączającej (inkluzywnej), trzeba uwzględnić w szkoleniach / programach kształcenia dla opiekunów i wychowawców (nauczycieli, edukatorów) małego dziecka, nie tylko przygotowanie z zakresu pedagogiki i psychologii, ale również pedagogiki specjalnej. Należy również rozszerzyć zakres dopuszczalnych kompetencji formalnych w zakresie przygotowania do pracy z małym dzieckiem na absolwentów pedagogiki specjalnej (B. Jachimczak, D. Podgórska-Jachnik, 2010, Ciągłość oddziaływań pedagogicznych w procesie wspomagania rozwoju dziecka o specjalnych potrzebach edukacyjnych jako warunek realizacji idei edukacji włączającej,w: S. Przybyliński, 2010, red. Pedagogika specjalna – tak wiele pozostaje dla nas tajemnicą… UWM, Olsztyn).

6. Zróżnicowanie kwalifikacji osób włączonych w działania opiekuńczo-edukacyjne w zależności od ich zadań i wymaganych kompetencji. W rozwiązaniach różnych krajów różnicuje się kompetencje opiekunów i nauczycieli pracujących z małymi dziećmi: o opiekunach mówimy w przypadku wykonywania zadań opiekuńczych, o nauczycielach (wychowawcach, edukatorach) - w przypadku zadań edukacyjnych (Young children and they servieces: developing a European approach / Usługi dla najmłodszych – tworzenie strategii europejskich, poz. cyt; T. Ogrodzińska red., 2010, poz. cyt.); w świetle współczesnej nauki nie powinniśmy jednak rozdzielać tych zadań, zgodnie z ideą holistycznego podejścia do problematyki rozwoju. Wskazuje to - raz jeszcze – na konieczność pedagogicznego przygotowania opiekunów dziecięcych i wyposażenia ich w podstawowe kompetencje pedagogiczne.

Przygotowywana przez kilka lat Ustawa o zawodach medycznych przewidywała m.in. dla opiekuna dziecięcego następujące zadania (wyróżniono te zadania, które szczególnie trudno realizować bez wiedzy psycho-pedagogicznej):

a. określanie poziomu rozwoju fizycznego i psychomotorycznego dziecka;

b. planowanie pracy opiekuńczej, pielęgnacyjnej i wychowawczej w zależności od wieku dziecka i rodzaju placówki sprawującej opiekę;

c. prowadzenie zabaw i zajęć stymulujących rozwój dziecka;

d. kształtowanie aktywności i samodzielności dziecka oraz pożądanych przyzwyczajeń i nawyków;

e. zaspokajanie potrzeb biologicznych i psychospołecznych dziecka;

f. nawiązywanie i utrzymywanie uczuciowego kontaktu z dzieckiem;

g. czuwanie nad zgodnym z normami żywieniowymi odżywianiem dziecka;

h. obserwowanie stanu zdrowia dziecka;

i. stosowanie zabiegów profilaktycznych i prostych zabiegów leczniczych oraz podawania leków na zlecenie lekarza;

j. współpraca z rodzicami lub prawnymi opiekunami dziecka (załącznik nr do projektu Ustawy; wersje projektu do konsultacji dostępne w Internecie: http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m491&ms=0&ml=pl&mi=56&mx=0&mt=&my=131&ma=012175; porównaj także opis proponowanych zadań opiekunki na stronie: http://www.zawodyregulowane.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=701).

Uwaga:
Niepokoje społeczne o status zawodowy opiekunki dziecięcej – w tym wypadku głównie odnośnie dostępu do zawodu - oraz stanowisko Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie odzwierciedla również odpowiedź Adama Fronczka, podsekretarza MZ, z 30.01.2009 r., na interpelację nr 7258 posła Mieczysława M. Łuczaka (treść interpelacji i odpowiedzi dostępne są na stronie internetowej: http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/INTop/07258?OpenDocument).

Mimo wyjaśnień przedstawiciela Ministerstwa, optującego za zróżnicowaniem - dzięki Ustawie - zawodu opiekunki dziecięcej (profesjonalistki) i popularnego rozumienia tego terminu, zawód opiekunki małego dziecka, po kilku latach przygotowań wykreślono jednak z ostatecznej wersji projektu z dn. 30.05.2010, skierowanej pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów. Zatem prawdopodobnie nie wejdzie on na listę zawodów medycznych w Polsce! (aktualna wersja Ustawy: http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m491&ms=0&ml=pl&mi=56&mx=0&mt=&my=131&ma=012175).

4 komentarze:

  1. Dzień dobry!

    Generalnie to bardzo ciekawa inicjatywa i bardzo dobrze rokuje skoro środowisko niejako oddolnie próbuje wymóc pewne zmiany. Mam tylko trochę wątpliwości odnośnie

    "Art. 11
    2.Pomocą wychowawcy lub opiekuna może być osoba, która posiada co najmniej wykształcenie średnie i co najmniej 2 letnie doświadczenie w
    pracy z dziećmi w wieku do lat 3."

    Nawet w przedszkolach nie ma takich obostrzeń - obawiam się, że taki zapis utrudni zatrudnianie osób na stanowisko pomocy wychowawcy bądź opiekuna i pozostaną one nieobsadzone w ogóle, albo obsadzone przez nieodpowiednie osoby. Paradoksalnie może więc być ze szkodą dla dzieci.

    Poza tym znane są przypadki osób bez większego doświadczenia, które zaczynają pracę jako, tzw. "świeżynki" zaraz po studiach, czy jeszcze w czasie edukacji i świetnie się sprawdzają i takich które mimo wieloletniego doświadczenia nie mają predyspozycji do wykonywania zawodu. Dlatego proponowałabym żeby zapis ze średnim wykształceniem pozostał ale np. zamiast "co najmniej 2 letniego doświadczenia" wystarczyłoby może jakieś przeszkolenie w miejscu w którym dana osoba stara się o pracę, albo jakiś warunkowy okres próbny, czy cos podobnego. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń wyniesieonych z pracy w przedszkolu (też mam w grupie dzieci do lat 3) i rewelacyjną pomoc, która jest "tylko" studentką pedagogiki, a kiedy zaczynała swoją pracę nie miała jeszcze żadnego doświ adczenia zawodowego i trzeba przyznac, że sprawdza się znakomicie. Kiedyś miałam jednak wątpliwą przyjemność pracować z osobą z długoletnim doświadczeniem, która nie nadawała się do tej pracy w ogóle... I jak pomyślę, że tamta w myśl przepisów dostałaby pracę w żłobku, a moja znakomita koleżanka z obecnej pracy nie - do dostaję gęsiej skórki na myśl o konsekwencjach takiego zatrudnienia. Moim zdaniem nie da się wszystkiego załatwić ustawą, to dyrektorzy muszą myśleć i muszą decydować o pewnych kwestiach, że tak powiem "na gorąco"...

    Dzień dobry!

    Generalnie to bardzo ciekawa inicjatywa i bardzo dobrze rokuje skoro środowisko niejako oddolnie próbuje wymóc pewne zmiany. Mam tylko trochę wątpliwości odnośnie

    "Art. 11
    2.Pomocą wychowawcy lub opiekuna może być osoba, która posiada co najmniej wykształcenie średnie i co najmniej 2 letnie doświadczenie w
    pracy z dziećmi w wieku do lat 3."

    Nawet w przedszkolach nie ma takich obostrzeń - obawiam się, że taki zapis utrudni zatrudnianie osób na stanowisko pomocy wychowawcy bądź opiekuna i pozostaną one nieobsadzone w ogóle, albo obsadzone przez nieodpowiednie osoby. Paradoksalnie może więc być ze szkodą dla dzieci.

    Poza tym znane są przypadki osób bez większego doświadczenia, które zaczynają pracę jako, tzw. "świeżynki" zaraz po studiach, czy jeszcze w czasie edukacji i świetnie się sprawdzają i takich które mimo wieloletniego doświadczenia nie mają predyspozycji do wykonywania zawodu. Dlatego proponowałabym żeby zapis ze średnim wykształceniem pozostał ale np. zamiast "co najmniej 2 letniego doświadczenia" wystarczyłoby może jakieś przeszkolenie w miejscu w którym dana osoba stara się o pracę, albo jakiś warunkowy okres próbny, czy cos podobnego. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń wyniesieonych z pracy w przedszkolu (też mam w grupie dzieci do lat 3) i rewelacyjną pomoc, która jest "tylko" studentką pedagogiki, a kiedy zaczynała swoją pracę nie miała jeszcze żadnego doświ adczenia zawodowego i trzeba przyznac, że sprawdza się znakomicie. Kiedyś miałam jednak wątpliwą przyjemność pracować z osobą z długoletnim doświadczeniem, która nie nadawała się do tej pracy w ogóle... I jak pomyślę, że tamta w myśl przepisów dostałaby pracę w żłobku, a moja znakomita koleżanka z obecnej pracy nie - do dostaję gęsiej skórki na myśl o konsekwencjach takiego zatrudnienia. Moim zdaniem nie da się wszystkiego załatwić ustawą, to dyrektorzy muszą myśleć i muszą decydować o pewnych kwestiach, że tak powiem "na gorąco"...
    cdn (ES)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę też, że warto by zastanowić się nad stworzeniem ustawy, która zakłada współpracę międzyresortową... To jest chyba największą bolączką wszystkich naszych placówek opiekuńczych i edukacyjnych... Np. W przypadku coraz popularniejszego nauczania włączającego warto rozważyć możliwość zatrudniania w żłobkach min. rehabilitanta ruchowego, psychologa, logopedy, ped. specjalnego i innych specjalistów np. lekarza rehabilitacji w miarę pojawiających się potrzeb lokalnego środowiska.

    Jeżeli żłobek rzeczywiście ma pomóc rodzicowi, także dziecka niepełnosprawnego (w myśl coraz powszechniejszego nauczania włączającego) podjąć pracę zawodową to nie może być tak, że dziecko jest w żłobku a rodzic i tak jest skazany na rezygnację z pracy zawodowej po to, by po kilku godzinach opieki żłobkowej biegać z nim od jedngo terapeuty do drugiego...

    Żłobki powinny być w moim odczuciu miejscem gdzie pracujący tam profesjonaliści "wyłapują" już na bardzo wczesnym etapie wszelkie nieprawidłowości w rozwoju i nie tylko wydają werdykt ale mają także obowiązek pracy terapeutycznej na rzecz dziecka i jego rodziny. W ten sposób uniknęlibyśmy bardzo wielu niepowodzeń szkolnych w przyszłości, kiedy to pewne wady czy mikrouszkodzenia udałoby się skompensować już na bardzo wczesnym etapie rozwoju.

    Oczywiście do tego potrzebne są realne porozumienia i kontrakty finansowania pewnych usług, min. z NFZ, czy z MEN, bo już wiem jak wygląda rzeczywistość stworzona na papierze... kiedy to zapisy mówią jedno a życie pisze swoje scenariusze... bez takich kontraktów żaden żłobek nie znajdzie np. lekarza... bo jemu czas pracy w żłobku się zwyczajnie w świecie nie opłaca (nie dość że się do niczego nie liczy, to jeszcze jest bardzo kiepsko opłacany). Są to lata pracy zmarnowane, podobnie rzecz się będzie miała z pielęgniarkami, jeśli nie będą zatrudnione przez NFZ, w myśl obowiązujących przepisów po kilku latach pracy w żlobku już nigdy nie będą mogły wrócić do zawodu, bo ich kwalifikacje się paradoksalnie zdeaktualizują!!!

    I naprawdę nie jest to żart, chociaż chciałabym by tak było. Znów odniesienie do praktyki - Dzienny Ośrodek Adaptacyjny to placówka podlegająca pod MOPS (a to ten organ występuje z propozycjami zmian ustawowych w żłobkach, które przejdą z finansowania NFZu na rzecz MOPS)

    W DOA są zawsze wolne etaty dla specjalistów i w dobie takiego bezrobocia... nikt nie chce tam pracować. Nie dlatego że praca jest taka trudna, że nie każdy wytrzymuje itd. to swoją drogą rzeczywiście trzeba mieć specjalne predyspozycje, ale... Co jest najważniejsze brak współpracy międzyresortowej skazuje podopiecznych podobnych placówek na
    nieustanne zmiany kadry i brak specjalistów.

    Żaden lekarz nie przyjdzie do pracy za minimum średniej krajowej ze świadomością że pomimo ogromnej odpowiedzialności za wszystkich podopiecznych, jeśli zatrudni się w takim miejscu na dłużej niż 5 lat, nie będzie już mógł wrócić do zawodu i pracować np. w szpitalu... żadna pielęgniarka nie pozwoli sobie na to by po kilku latach pracy okazało się, że nie może już wrócić na oddział... Specjaliści od nas masowo uciekali, bo ani warunki pracy nie były atrakcyjne, ani proponowane przez MOPS wynagrodzenie.


    Stanowisko lekarza jest więc do dziś nieobsadzone od jakiś 3 lat, a pielęgniarkę znalazłam gdzieś za pomocą tzw. poczty pantoflowej przez znajomych i po usilnych namowach zgodziła się podjąć pracę. Jest emerytką, więc sobie dorabia, teraz już nie musi się przejmować koniecznością powrotu na oddział. Tak wygląda rzeczywistość...

    Dobrze więc byłoby przemyśleć pewne kwestie jeszcze na etapie planowania zmian ustawowych, by nie powstał kolejny bubel, który pięknie wygląda jedynie na papierze. No nic mam nadzieję że nie piszę za późno i na coś się te moje uwagi przydadzą.
    E.S.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zamieszczam komentarz do wypowiedzi Pani ES:
    Cieszę się, że projekt Ustawy jest czytany i poddawany dalszej "obróbce" oraz, że są jakieś głosy poparcia. Już dziś mogę ustosunkowac się do trzech poruszonych tu problemów:

    1). Nie wiem, skąd E.S> wzięła cytowany Art. 11, bo w wersji projektu Ustawy z 15 maja 2010 r., do której odsyłam w moim opracowaniu (tj. ostatniej, aktualnej), nie ma zapisu o "pomocy wychowawcy lub opiekuna", tylko o "opiekunie w żłobku". Poza tym punkt 2 należy czytać łącznie z pkt. 1, który wylicza osoby z kwalifikacjami do opieki nad małymi dziećmi z racji już posiadanych innych kwalifikacji (np. pielęgniarki, położnej, opiekunki małego dziecka, nauczyciela wychowania przedszkolnego i pedagoga opiekuńczo-wychowawczego". Pkt. 2 ROZSZERZA tę grupę o osoby z wykształceniem min. średnim i min. 2-letnim doświadczeniem. Jeśli jest wykształcenie średnie, a doświadczenia brak, to - zgodnie z pkt. 4 jest przewidziane 280-godz, szkolenie. Jeśli doświadczenie jest, ale dawniejsze niż sprzed 0,5 roku - tez szkolenie, tylko 80-godzin (pkt. 3). Tak więc obawy poruszane przez ES. w tym punkcie jest niezasadne: są przewidziane równe wiarianty - i dla doświadczonych, i dla - cytuję - "świeżynek". Koleżanka, o której pisze ES też znalazłaby swoją szansę. A tego, że pojawiają się samorodne talenty pedagogiczne, a innym ani studia, ani doświadczenie nie dodają skrzydeł... Cóż, chyba tego nie da się zadekretować!

    2). Zwracam uwagę na znaczenie profilaktyki, wczesnej diagnozy i wczesnego wspomagania rozwoju. Ta kwestia znajduje swoje odzwierciedlenie w materiałach, które Państwu przesłałam. To m.in. propozycja rozszerzenia uprawnień na grupę pedagogów i pedagogów specjalnych, psychologów i lekarzy. Natomiast nie można nakazać zatrudniania tych specjalistów w małych, półprofesjonalnych żłobkach, jeśli do tej pory nie dostrzegano potrzeby ich zatrudniania w placówkach państwowych (tzn. P. Mazur dostrzegała i w jakiś przedziwny sposób udawało jej się to przeforsować, natomiast można tu mówić jeśli nie o obejściu, to przynajmniej o uelastycznieniu przepisów).

    3) Sprawa "zatrudnialności" lekarzy i pielęgniarek. Myślę, że sprawa jakichś ustaleń międzyresortowych w tym dokumencie nie wchodzi w rachubę - problem, o którym pisze E.S. jest znacznie szerszy (choć dodam iż to właśnie pielęgniarki i położne zabiegały o to, by automatycznie uznać ich kwalifikacje do pracy z małym dzieckiem, bo tu widzą perspektywę zatrudnienia; presja musiła być dość silna, skoro wynegocjowały - o ile pamiętam - utrzymanie takiego statusu przez 15 lat, czyli właściwie do przejścia na emeryturę połowy tej grupy zawodowej; nie obawiałabym się więc braku zainteresowania z tej strony).

    Dorota Podgórska-Jachnik

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie
    Jako opiekunka pracuję w publicznym żłobku od 1986r. Jestem absolwentką 6-letniego studium wychowania przedszkolnego (1976-1982). Odbywszy liczne hospitacje i praktyki w przedszkolach, w klasach początkowych szkół podstawowych oraz przeddyplomową, 6-omiesięczną praktykę pedagogiczną w tzw. „grupie O”,pracowałam przez rok jako dyplomowana nauczycielka gr. sześciolatków również w szkole, przez 3 lata byłam nauczycielką w przedszkolu. Odmowa przyjęcia syna do żłobka zmusiła mnie do podjęcia pracy w char. opiekunki dz. w żłobku, w którym „znalazło się” miejsce dla mojego dziecka. W rok później syn mój, w przepełnionej gr. żłobkowej, uległ wypadkowi, który dał początek chorobie nowotworowej mózgu. W roku 2004, usiłowano mnie zwolnić z zajmowanego stanowiska (nie jestem opiekunką dziecięcą). W tym samym czasie moje wykształcenie już nie wystarczało do pr. w char. nauczyciela przedszkola. Zdeterminowana w 2005r. (żłobki były zoz-ami), podjęłam studia, z zamiarem aplikacji na stanowisko kierowniczki żłobka, z wiarą, że będę mogła mieć wpływ na zmiany w funkcjonowaniu tych jednostek (ich pedagogizację, zmianę sposobu kierowania pracownikami). W 2008r. ukończyłam studia I stop. na kierunku zdrowie publiczne (pr. licencjacka "Żłobek jako Zakład Opieki Zdrowotnej". W 2010r. ukończyłam studia II stop. na kier. zdrowie publiczne, także w specjalności zarządzanie w ochronie zdrowia. Dziś dowiaduję się, że kierowniczką żłobka nie będę, ponieważ kierowniczki będą pracowały, aż wezmą nagrody jubileuszowe: 40-lecie albo 45-lecie”. Status wychowawcy małego dziecka mi nie przysługuje(moje wyższe wykszt. nie jest pedagogiczne). Nie posiadam kapitału, by obecnie tworzyć prywatny żłobek. Posiadam potencjał, umiejętności, wiedzę, doświadczenie, z których od lat korzystają praktykantki szkół dla opiekunek, stażystki, absolwentki wyższych szkół pedagogicznych. Od osób takich jak ja uczą się i jeszcze przez kilka lat będą się uczyć praktycznie zawodu. Kierunek studiów, które ukończyłam jest typowo humanistyczny, interdyscyplinarny, pozwala patrzeć na rozwój i funkcjonowanie jednostki ludzkiej w sposób holistyczny, dostrzegać jej potrzeby na różnych etapach życia. Skończyłam 50 lat, a moja ścieżka zawodowa prowadzi donikąd i na jej zmianę nie mam już czasu. Po 6 latach nauki, w doskonałej szkole pedagogicznej, 3 semestry teorii pedagogicznej na ped. st. podyplomowych, po to by posiąść kolejny papier do szuflady, nie dający nawet pewności przejścia na etat wychowawcy małego dziecka w żłobku, to zbędny wydatek finansowy, strata mojej energii i czasu, które mogę zainwestować w samokształcenie. W świetle aktualnych przepisów prawa, nie uznaje się kwalifikacji takich jak moje, nie premiuje się kapitału ludzkiego, nie wspomaga rozwoju zawodowego osób, które całe zawodowe życie związały z rozwojem, wychowaniem i edukacją najmłodszych? Edukacja ma miejsce w żłobkach, należy tylko ją wspomóc i odpowiednio ukierunkować. Dojdzie do sytuacji paradoksalnej, gdy wychowawcy stojący wyżej w hierarchii zawodowej będą uczyć się od starych opiekunek. To będzie działać demotywująco i zrodzi niepotrzebne konflikty, czego świadkami i ofiarami będą bezbronne dzieci. Jestem rozgoryczona, że w dalszym ciągu nie organizuje się szkoleń, seminariów, konferencji podnoszących kwalifikacje i jednocześnie wiedzę merytoryczną osób zajmujących się od lat opieką, edukacją i wychowaniem najmłodszych Polaków? Obserwując swoje koleżanki, absolwentki rocznej lub półtorarocznej szkoły dla opiekunek widzę ogromną potrzebę wyposażenia ich w wiedzę merytoryczną w zakresie potrzeb i możliwości dzieci do 3 roku życia. U niektórych obserwuję potrzebę zdobywania wiedzy na temat metod pracy z najmłodszymi. To przykre, że ustawodawcy nie zależy, by najmłodszymi zajmowały się osoby wyposażone nie tylko w praktykę ale również w wiedzę merytoryczną.

    OdpowiedzUsuń