sobota, 26 czerwca 2010

Koniec roku szkolnego

jest z jednej strony podsumowaniem niespełna dziesięciu miesięcy wspólnej pracy nauczycieli, uczniów i ich rodziców, z drugiej zaś jest zawsze początkiem czegoś nowego. Dla rodzica nie ma nic bardziej wzruszającego i satysfakcjonującego, jak towarzyszące pożegnaniu roku szkolnego łzy dziecka i jego uwielbianej nauczycielki.To zdarza się jeszcze w polskich szkołach, potwierdzając wartość edukacji i autentyczną moc wpływu wychowawczego wielu znakomitych nauczycielek. Z biegiem lat uczęszczania do szkoły tego typu wzruszenia zanikają po obu stronach. Trochę szkoda, bo to oznacza, że dla starszych uczniów ich nauczyciele nie stają się osobami znaczącymi, za którymi się tęskni i z którymi chciałoby się być jak najczęściej i jak najdłużej. Podobnie i nauczyciele klas starszych rzadziej doświadczają pozytywnych uczuć w relacjach ze swoimi uczniami. Wyrazy wdzięczności za ich zaangażowanie stają się coraz bardziej oszczędne. Szkoda to obustronna.

9 komentarzy:

  1. Panie Profesorze, a dlaczego za "nauczycielKAMI" się płacze? To taka uwaga z serii języka kształtującego świadomość/i na odwrót. A poza tym - a może Ci starsi uczniowie po prostu inaczej już wyrażają wdzięczność i przywiązanie? Jakby tak płakali intensywnie, to raczej bym się zmartwiła :) Mam to szczęście, że znam i uczniów przywiązanych do nauczycieli i nauczycieli wzruszonych zakończeniem szkoły swoich uczniów. To rzeczywiście budujący widok, szczególnie ich późniejsze, bezinteresowne spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem w tym,że MEN swoimi regulacjami kreuje model relacji nauczyciel-uczeń jako urzędnik-petent.No i mamy to co mamy;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No oczywiście, znów ten niedobry system jest jedynym wrogiem...i wcale nie mam zamiaru go bronić, ale znam nauczycieli, którzy w tym właśnie systemie tworzą bardzo dobre relacje z uczniami. Choć oczywiście temat postulowanego autentyzmu nauczyciela ma się nijak do rzeczywistości szkolne. Jak nauczyciel chce być rzeczywiście autentyczny to się kończy tak, jak w artykule w GW sprzed tygodnia, który wywołał taką burzę. Nauczyciel musi być autentyczny, pod warunkiem, że jest cały i w ogóle i w szczególe po wiadomej, słusznej, "zgodnej z naturą" linii.

    OdpowiedzUsuń
  4. a o jaki tu artykuł o autentyźmie nauczycielki chodzi? Czy o ten, że jest lesbijką? A jaki to ma związek z nauczycielstwem? Jak był Giertych ministrem to wyrzucano ze szkół tych, którzy przyznawali się, że są gejami. DZisiaj, jak jest Hallowa, to można się chwalić swoją orientacją seksulaną? Jaki to ma związek z pracą nauczycielską?

    OdpowiedzUsuń
  5. Podzieliłem się swoją refleksją z zakończenia roku szkolnego w oparciu o szkołę, do której uczęszcza moja córka. Nie zaobserwowałem tam łez wzruszenia w związku z nauczycielami-mężczyznami, gdyż w edukacji wczesnoszkolnej są same kobiety. Nie było tu zatem żadnego podtekstu. Taka jest ta edukacji - kobieca, żeńska, niemalże w 100% w całym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  6. To może i coś wspomnąć o prezentach na koniec roku dla N- bo w tym lubuje się internet i inne typu www.pudelek.
    Siedziałem kilka dni na obronach prac różnych jako recenzent- dostałem "wymęczonego" słonecznika od studentów- a tak ich prosiłem- nie kupujcie mi nic, zwłaszcza kwiatów.
    W szkole kiedyś wprowadziłem zasadę: ewentualnie jeden bukiet dla nauczyciela od rady rodziców. I ten standard obowiązywał długo, inne szkoły brały z nas przykład.
    I często dzieciaki w szkole płakały, jak kończyły naukę z danym nauczycielem.
    Niby miały poważne miny, niby wszystko OK, ale jak zaczynały śpiewać, nie pamiętam słów
    "serce tak szybko uderza, łza jakaś w oku..." no to zaczynał się szloch. Makijaże się psuły, klasa wisiała na szyi nauczyciela.

    OdpowiedzUsuń
  7. >No oczywiście, znów ten niedobry system jest jedynym wrogiem...i wcale nie mam zamiaru go bronić, ale znam nauczycieli, którzy w tym właśnie systemie tworzą bardzo dobre relacje z uczniami<
    Oczywiście, tylko oni działają wbrew systemowi i jego mechanizmom, również wbrew własnym interesom przy tych regulacjach. Nawet w Oświęcimiu zdarzali się podobno SS-mani o ludzkich odruchach, ale z tego nie wynika,że to była dobra instytucja zepsuta przez złych ludzi;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. W dniu dzisiejszym żegnano mnie, ponieważ odchodzę na emeryturę. I ja dzisiaj dziękuję wszystkim, których spotkałam na drodze zawodowej. Bogusiu bardzo gorąco dziękuję za to co dla mnie zrobiłeś. To dzięki Tobie w dniu dzisiejszym kiedy dziękowano mi za pracę wspomniano o klasie autorskiej i innych moich poczynaniach dla dzieci.

    Bogusiu dałeś mi wiarę w siebie. Dzięki Tobie poznałam Szwajcarię. W czasie pobytu w Szwajcarii postanowiłam pójść na studia i cieszę się, że udało mi się je ukończyć.(też dużo z Twoją pomocą).Wielkie dzięki!
    Ewa Perz

    O klasie autorskiej Ewy pisałem i wielokrotnie odwoływałem się w swoich spotkaniach z nauczycielami do jej doświadczeń. Dlaczego? Była jedną z nielicznych nauczycuelek nauczania początkowego w szkole publicznej, które wprowadzając założenia własnej klasy nie narzekały, że mają 30 uczniów, tylko szukały rozwiązań pozwalających pogodzić dużą liczbę dzieci z możliwością różnicowania procesu ich edukacji. Mam nadzieję że czas wolny od codziennych obowiązków zawodowych będzie nadal w jakiejś mierze poświęcać dzieciom i realizować swoje marzenia, na które nie zawsze wystarczało czasu. Ewa jest nauczycielką z wielką pasją i umiejętnością pracy z dziećmi i ich rodzicami.
    To wielki dar i jeszcze większa wdzięczność jej podopiecznych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Anonimowego nawiązującego do tekstu "nauczycielki lesbijki" i byłego ministra. Szkoda, że w Pana/Pani wypowiedzi nie ma logiki. Wyklucza się nawzajem to co Pan/Pani pisze. Skoro fakt taki nie ma związku z byciem nauczycielem, to dlaczego "za Giertycha" -jak Pan/Pani pisze- wyrzucano ze orientację homoseksualną ze szkoły? A hasło o "chwaleniu się" orientacją homoseksualną, to już naprawdę przebrzmiały argument ugrupowań potępiających samo istnienie odmiennej orientacji (naprawdę dziwi mnie, że nie manifestuje się sprzeciwu przeciwko tym, którzy mają np. niebieskie oczy :). Otóż orientacja homoseksualna (bo heteroseksualna nie budzi tu zastrzeżeń) ma bardzo wiele wspólnego w naszym kraju z byciem nauczycielem. Jeszcze pewnie długo, ale to się zmienić. Czekam na te czasy dla własnych dzieci. Być może one też będą mieć oczy innego koloru niż niebieski.

    OdpowiedzUsuń