Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2010

Co różni szkoły wyższe?

Jeszcze rok akademicki się nie skończył, ale do końca czerwca jest czas na akademickie transfery wśród osób czynnych zawodowo, bo emerytowanym nauczycielom akademickim jest wszystko jedno, w której uczelni niepublicznej zapewnią sobie lepszy byt. Nie jest natomiast wszystko jedno tym, którzy pracują w uczelniach publicznych, a zastanawiają się nad przejściem do uczelni niepublicznej, i odwrotnie.

Jedni w dużej mierze coś na tym stracą, drudzy zapewne zyskają. Ci z uczelni publicznych, jeśli postanowili zatrudnić się od nowego roku w niepublicznej szkole wyższej, mogą już się pożegnać z poczuciem bezpieczeństwa, pewności i stałości zasad gry, mogą zapomnieć o tym, że będą podmiotami w procesie akademickim z prawdziwego zdarzenia (z małymi wyjątkami, do jakich zaliczają się te niepubliczne szkoły wyższe, które zdołały uzyskać pełne prawa akademickie, a więc w ramach danej dziedziny nauk mają uprawnienia do nadawania stopni i tytułów naukowych. Takich jest zaledwie kilka w skali kraju, …

Koniec roku szkolnego

jest z jednej strony podsumowaniem niespełna dziesięciu miesięcy wspólnej pracy nauczycieli, uczniów i ich rodziców, z drugiej zaś jest zawsze początkiem czegoś nowego. Dla rodzica nie ma nic bardziej wzruszającego i satysfakcjonującego, jak towarzyszące pożegnaniu roku szkolnego łzy dziecka i jego uwielbianej nauczycielki.To zdarza się jeszcze w polskich szkołach, potwierdzając wartość edukacji i autentyczną moc wpływu wychowawczego wielu znakomitych nauczycielek. Z biegiem lat uczęszczania do szkoły tego typu wzruszenia zanikają po obu stronach. Trochę szkoda, bo to oznacza, że dla starszych uczniów ich nauczyciele nie stają się osobami znaczącymi, za którymi się tęskni i z którymi chciałoby się być jak najczęściej i jak najdłużej. Podobnie i nauczyciele klas starszych rzadziej doświadczają pozytywnych uczuć w relacjach ze swoimi uczniami. Wyrazy wdzięczności za ich zaangażowanie stają się coraz bardziej oszczędne. Szkoda to obustronna.

Praca magisterska nie jest taka ważna

Pisze do mnie magistrantka:

Chciałam się dowiedzieć jak to jest z obronami we wrześniu. Do kiedy bym musiała panu oddać całą pracę, żeby się bronić w tym terminie. I jakie są późniejsze terminy? Gdyż 21 sierpnia wychodzę za mąż i nie wiem czy zdążę do września.


Właściwie, chciałem jej napisać, że też nie wiem, czy zdążę do września, bo niby dlaczego i z czym miałbym zdążyć? Nie żenię się, więc zapewne mam o jeden problem mniej od mojej studentki.

Kolejna magistrantka, której nie widziałem przez kilka ostatnich miesięcy, po otrzymaniu ode mnie informacji zwrotnej na temat tego, że przesłana mi część badawcza pracy do niczego się nie nadaje, pisze do mnie:

Będę na pewno u Pana jutro o godz. 10.00 na konsultacji odnośnie mojej pracy. Jeżeli poprawiłabym wytyczone przez Pana błędy to mam jeszcze szanse bronić się w terminie lipcowym? Bardzo mi na tym zależy, gdyż na wrzesień 25 mam wyznaczony termin porodu. Starałam sie ze wszystkich sił, aby praca wypadła dobrze i byłoby mi niezmiern…

Klinika wyższej edukacji

Belfer (zob. http://okiembelfra.blogspot.com) pisze m.in. o tym, jak postrzega w szkolnictwie wyższym (publicznym i niepublicznym) konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich. A że postrzega je źle, to warto się o tym samemu przekonać, czytając jego wpis. Skierował przy tej okazji moją uwagę na porównanie, które zostało wywołane w toku kampanii wyborczej na Prezydenta RP, kiedy to kandydat PiS wraz ze sztabem swoich ekspertów zaatakował kontrkandydata z PO zarzutem o sprzyjanie prywatyzacji służby zdrowia.

Zastanawiałem się nad tym, co jest złego w prywatyzacji, jeśli prywatne kliniki mają zawarte kontrakty z NFZ, a zatem podejmują się bezpłatnego leczenia obywateli, w ramach ubezpieczeń zdrowotnych, to może i w szkolnictwie wyższym powinna istnieć taka możliwość zawierania przez szkoły niepubliczne (swoiste kliniki akademickie) kontraktów z MNiSW, by młodzież mogła w nich studiować nieodpłatnie? Wówczas ogłoszenia tych szkół powinny wyglądać analogicznie, jak klinik medycznych…

Pękać może tylko demokracja

Dziwiłem się autorom spotu reklamowego, w którym znana postać zbliża się do urny wyborczej i mówi: „Nie pękamy – wybieramy”, gdyż treść tego apelu nie ma nic wspólnego z rzeczywistością społeczno-polityczną w naszym kraju. To nie jest czas rewolucji, wojny, przymusu czy jakiegokolwiek innego zagrożenia, żeby trzeba było się czegokolwiek bać. Pękać mogą jedynie ci Kandydaci, którzy obawiają się, że nie zyskają oczekiwanego poparcia społeczeństwa.

Już po raz piąty możemy w wolnej Rzeczypospolitej wybierać w sposób bezpośredni Prezydenta Rzeczypospolitej i nic nam z tego tytułu nie grozi. O ile w 1990 r. tego typu hasło mogło jeszcze dla niektórych coś znaczyć, o tyle dzisiaj jest absolutnie nietrafione. Pękać może tylko demokracja, gdyż bierność obywateli jest dla niej ewidentnym zagrożeniem. Ja jej pomogę, idę i wybieram.

Doktoranci w trosce o edukację

(źródło http://strajkdoktorantow.pl/?p=51)




Wczoraj miałem możliwość spotkania się z doktorantami Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, którzy podsumowywali swoje studia sesją posterową i wspólną debatą panelową na temat Studia III stopnia: między standaryzacją a przygotowaniem do naukowej samodzielności. Z jednej strony młodzi naukowcy prezentowali tematy swoich rozpraw doktorskich, wizualizując na plakatach najważniejsze tezy i założenia badawcze, z drugiej zaś mieli możliwość podzielenia się z kierownictwem studiów swoimi opiniami na powyższy temat, który w gruncie rzeczy zachęcał do swoistej ewaluacji i autoewaluacji własnych studiów.
Młodzi doktoranci wskazywali w swoich wypowiedziach na takie problemy, jak:

- Jak pogodzić dwoistość ról: z jednej strony nauczyciela akademickiego (bo w końcu prowadzą zajęcia z niewiele od nich młodszymi studentami), a drugiej studenta studiów III stopnia (muszą realizować określony program zajęć, zdaw…

Łódzcy liderzy w edukacji

Już po raz dwudziestyczwarty Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego zorganizowało w Muzeum Historii Miasta Łodzi (Pałac Poznańskiego) doroczną galę podsumowującą ruch innowacyjny w łódzkiej oświacie. Zespół do spraw Certyfikacji pod przewodnictwem dyrektora Janusza Moosa przyznał pracodawcom, nauczycielom innowatorom, liderom w edukacji certyfikaty potwierdzające ich szczególny wkład w rozwój edukacji, nowatorskie rozwiązania w zakresie zarządzania procesami kształcenia i wychowania, konstruowanie nowych form i procesów edukacji przedzawodowej i zawodowej oraz nowe teorie, modele czy rozwiązania organizacyjne, które zostały w minionym roku wytworzone i wdrożone do praktyki oświatowej.

Łódzka oświata może się poszczycić wyjątkowymi w skali kraju rozwiązaniami edukacyjnymi i wspomaganiem od wielu, wielu lat pedagogów i nauczycieli tak przez naukowców, nauczycieli-nowatorów, jak i przedstawicieli firm z branży pozaoświatowej w doskonaleniu i wytwarzaniu now…

Akademicki NIKT i KTOŚ

Nazywam się NIKT i jestem kanclerzem Wyższej Szkoły …. w Z.”

Tak zaczyna się list, jaki otrzymał jeden ze znaczących w pedagogice uniwersyteckich profesorów, któremu proponuje się, by opuścił mury swojej uczelni i zatrudnił się w niepublicznej szkole wyższej. Poziom arogancji osiąga tu szczyty, skoro właściciel szkoły niepublicznej zwraca się do przedstawiciela władzy jednej z jednostek uniwersyteckich, by nie tylko sam zrezygnował z pracy, ale i zachęcił do tego swoich współpracowników. Autor tego listu pisze bowiem, co następuje:

W mojej uczelni mamy dwa kierunki studiów A i B. W związku z uruchamianiem studiów drugiego stopnia na kierunku Pedagogika jestem zainteresowany nawiązaniem współpracy z profesorami lub dr habilitowanymi nauk humanistycznych w dyscyplinie naukowej pedagogika w postaci zatrudnienia na pierwszym etacie. Dlatego pozwalam sobie napisać do Pana Profesora i złożyć propozycję nawiązania ewentualnej współpracy z naszą Uczelnią. Bardzo proszę o odpowiedź

Odpowiedź studentom Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi

Drodzy Studenci,
dopiero dzisiaj otrzymałem pismo, jakie zostało przez Was skierowane do mnie w czasie obrad Senatu WSP w Łodzi w dn. 31 maja 2010 r., a datowane na 15 maja br. Po mojej rezygnacji z funkcji rektora tej uczelni nie mam już innej możliwości, jak właśnie tą drogą skierować do Was odpowiedź. Niektórzy z Was doszli ponoć do wniosku, że skoro tak dawno temu przekazaliście mi swoją "petycję", a ja na nią nie odpowiadam, to pewnie Was zlekceważyłem. Tak jednak nigdy nie było i nie jest. Dopiero dzisiaj wpłynął do mnie Wasz list i od razu nań odpowiadam.

Rozumiejąc i szanując moją decyję związaną z zakończeniem przeze mnie współpracy z WSP prosicie mnie jednocześnie, bym ją dokończył ze studentami wszystkich roczników, z którymi była ona rozpoczęta. Niestety, nie jest to możliwe. Uprzedzałem w swoim wystąpieniu inaugurującym bieżący rok akademicki, jakie zajmę stanowisko, jeśli zostaną złamane pewne zasady. Przypominam to w tym miejscu:

"W ostatnich miesiąca…

Socjologiczna ściema

Prof. Marcin Król z Uniwersytetu Warszawskiego narzekał kilka dni temu („Dziennik. Gazeta Prawna” (110/2010, s. A15) na fatalne skutki wdrożenia do szkolnictwa wyższego deklaracji bolońskiej, w wyniku której każdy, kto ukończył studia licencjackie na jednym kierunku, może je uzupełniać na innym. Nie przypominam sobie, by polscy socjolodzy protestowali przeciwko temu rozwiązaniu. Dopiero teraz jednak zdali sobie sprawę z tego, że do niedawna jeszcze elitarne, jednolite, pięcioletnie studia magisterskie z socjologii są już jedynie historią kształcenia w ramach tej dyscypliny. Jak pisze M. Król:


My uczymy socjologii, a w każdym razie nasz magistrant otrzymuje dyplom magistra socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zapewne część studentów, jaka do nas przyjdzie robić magisterium, to nasi licencjaci, ale nie ma pewności, że nie pojawią się trzy inne kategorie: zdolni studenci z niehumanistycznych kierunków lub z takich, na których nie ma odrobiny socjologii, studenci po prowincjonalnych s…

Kto jest dla kogo?

Dzwoni do profesora pracownik komórki administracyjnej niepublicznej szkoły wyższej z pretensjami, że student ośmielił się przynieść pracę magisterską, indeks i kartę zaliczeń z podpisanym przez profesora oświadczeniem o jej przyjęciu wraz z wskazaniem na recenzenta określonej osoby. Tymczasem w tej uczelni ponoć zmieniły się wzory formularzy i ten, który został administracji dostarczony przez magistranta jest niezgodny z tym, jaki ma obowiązywać. Co czyni pracownik- biurokrata? Wyrzuca studenta za drzwi, a winą za niezałatwienie jego sprawy obciąża nauczyciela akademickiego. Bo w tej uczelni nie chodzi o to, by administracja służyła studentom, tylko by studenci służyli administracji. Niech się zdenerwują, niech popsioczą (oczywiście na swojego nauczyciela), niech tracą czas, bo ważniejszy jest nowy wzór dokumentu, niż zgodna - także w tej starszej wersji - jego treść.

Ja tego typu postawy określam jednoznacznie mianem administracyjnego sabotażu, czyli tym rodzajem działania, które …

Prawda czasu, prawda ekranu

Jedna z łódzkich wyższych szkół niepublicznych zostanie prawdopodobnie zamknięta, bo ma zbyt mało studentów, by na siebie zarobić. Zdaniem red. M. Markowskiego z Gazety Łódzkiej jest to pierwsza łódzka uczelnia, która nie wytrzymała konkurencji, i pyta -Czy ostatnia? Pytanie jest retoryczne. Zapewne nie jest to ani pierwsza, ani też ostatnia niepubliczna szkoła wyższa, która rozczarowała swoich klientów tak, jak nawet najlepiej rozreklamowany film.

Gdyby odwołać się do metafory "hollyłódzkiej", można by napisać, że z edukacją wyższą w sektorze niepublicznym i publicznym jest trochę tak, jak z wytwórnią filmów. Można w niej kręcić filmy z marną obsadą, po jak najmniejszych kosztach, na bazie prymitywnego scenariusza czy w kiczowatej scenografii i bez podkładu muzycznego z nadzieją, że jakoś się ten film nakręci i sprzeda (pewnie telewizji publicznej, jak ma się z nią podpisane porozumienie).

Na ekranach kin tu i tam wyświetla się filmy, które zostały nakręcone i wyprodukowane…

Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku na finiszu

Ogromnie żałuję, że nie będzie mi dane uczestniczenie w tak ważnym dla Profesora Tadeusza Pilcha - Twórcy i Naczelnego Redaktora Encyklopedii Pedagogicznej XXI wieku promocji Suplementu, który zamyka niezwykły projekt naukowy polskiego środowiska pedagogicznego. W tym samym jednak czasie otwieram międzynarodową konferencję na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu.

Jak informuje Wydawnictwo Akademickie ŻAK na swojej stronie: Przez 7 kolejnych lat, poczynając od 2002 roku ukazało się siedem kolejnych tomów tego dzieła, w ktorym autorami poszczególnych haseł tworzonych na bieżąco byli przedstawiciele wszystkich uczelni humanistycznych z kraju. Po wielu nieudanych próbach podejmowanych od kilkudziesięciu lat mamy po raz pierwszy w Polsce pełną encyklopedię pedagogiczną. 7 opasłych tomów, 2115 haseł umieszczonych na 8074 stronach oto rozmiary tego dzieła.

W tym tygodniu wyjdzie zatem wspomniany SUPLEMENT, a w nim - kolejnych kilkadziesiąt haseł. Pragnę zatem, także w tej formie, prz…

ekopedagogika

Dzięki sejmowej komisji Przyjazne Państwo z kodeksu wykroczeń zostanie usunięty zakaz chodzenia po trawnikach, zielonych skwerach w miejscach publicznych. Tym samym będzie można wkraczać na pas miejskiej czy wiejskiej zieleni, odpocząć na nim, położyć się, a nawet urządzić piknik. Każdy powinien mieć szansę poopalać się, zrobić sobie przerwę od pracy i wypocząć na kawałku zieleni - mówi poseł Stanisław Pięta z PiS, który pojutrze będzie sprawozdawcą z prac nad m.in. tą propozycją zmiany w prawie (To ten sam poseł, który o nauczycielach wykształconych w PRL twierdził, że są lumpeninteligencją).

I jeszcze jedna, ważna z postulowanych zmian w prawie. Nasze pieski będą mogły załatwiać swoje potrzeby na tych publicznych trawnikach. Jakże miło będzie się po nich chodzić i grilować. Harcerze muszą zmienić Prawo Harcerskie w tym punkcie, który dotyczy miłości do przyrody, a wydawcy podretuszować nieco treści w podręcznikach szkolnych.


(źródło: K. Klinger, Można deptać trawniki, Dziennik.Gazeta…

Wychowanie, edukacja, nauka i szkolnictwo wyższe na stronach komitetów wyborczych kandydatów na Prezydenta RP

Programy wyborcze kandydatów na Prezydenta RP zapewne nie mogą być zanadto rozbudowane, by wyborca mógł szybko rozpoznać, jakie są ich priorytety, główne myśli, idee czy wartości, wokół których zmierzają budować własną prezydenturę. Tylko komitety wyborcze czterech - spośród liczących się w tegorocznych wyborach Kandydatów (Bronisława Komorowskiego, Jarosława Komorowskiego i Grzegorza Napieralskiego) - mają swoje strony internetowe, co najlepiej świadczy nie tylko o ich zapleczu organizacyjnym, politycznym, ale i medialnym, ale i potwierdza otwartość na ponowoczesną komunikację, gotowość do włączania osób akceptujących ich programy, możliwość pozyskiwania różnych opinii i tworzenia oddolnego ruchu zaangażowania w zarysowanym kierunku.

Przywołuję zatem w tym miejscu (w kolejności alfabetycznej nazwisk kandydatów) te fragmenty programów wyborczych, które wprost nawiązują do wychowania, edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego. Mamy jeszcze dwa tygodnie czasu na poszukiwanie danych, int…

Pedagogika mamonistyczna

Pluralizm w naukach jest faktem, który nie pojawił się w naszym kraju wraz z transformacją ustrojową 1989 r. Jak słusznie stwierdza Joanna Rutkowiak: Owa wielość jest jednak czymś więcej niż powierzchniową różnorodnością wywołującą napięcia w sferze codzienności, jest ona bowiem także podstawą poważnego, mającego już długą tradycję, problemu filozoficznego wyrażającego się w pytaniu o możliwości znalezienia się wobec mnogości fenomenów oraz o osiąganie określonej linii porządkującej, najlepiej w formie zasady „ostatecznej orientacji”.

Pomimo długotrwałych procesów obowiązywania w okresie PRL fundamentalizmu pedagogicznego, nie zerwaliśmy jeszcze z pozostałościami syndromu homo sovieticus, by być otwartymi na heterogeniczną rzeczywistość teoretyczną, a szczególnie na nurty współczesne antyfundamentalizmu. Świat wciąż jest konstruowany antagonistycznie, będąc nieustanną walką o władzę, o dominację jednego dyskursu nad drugim, gdzie trwa nieustanna dyskursywna walka różnych naukowych…

Wychowawcze świadectwo prawdy i odwagi

Najnowszy numer Tygodnika Powszechnego poświęcony jest męczeńsko zmarłemu ks. Jerzemu Popiełuszce. Warto sięgnąć do zawartych tu wspomnień czy analiz, gdyż dotyczą one postaci szczególnej. Metropolita Warszawski ks. abp Kazimierz Nycz pięknie wskazuje na to, że życie ks. Jerzego Popiełuszki jest dla kolejnych pokoleń wzorem dobrych relacji księdza ze świeckimi, wyjątkowej otwartości tego duszpasterza na innych w dobie okazywanej przez władze PRL wrogości wobec Kościoła Katolickiego i osób wierzących. Dziś ma ona także miejsce, choć już na szczęście nie ze strony władz polskiego państwa, ale w zupełnie innym wymiarze, kontekście i formach. Można dzisiaj zapytać, jak to jest możliwe, że wypowiadane przez ks. Jerzego Popiełuszkę myśli w okresie quasi totalitaryzmu, w okresie politycznej i światopoglądowej ortodoksji nie straciły swojej aktualności, a wręcz przeciwnie, nabierają w dobie wielokulturowości, pluralizmu i uzasadnionego zróżnicowaniem kulturowym relatywizmu – wciąż zobo…

Pedagogika (dla) półgłówków

Książek nie kupują, bo ich nie stać na nie.
Nie wypożyczają - bo ich aktualnie nie ma w bibliotece.
Nie szukają, bo i po co, skoro wystarczy włączyć PC lub laptopa i wejść do Internetu, gdyż wydaje się, że jest tam wszystko to, co jest konieczne do napisania pracy zaliczeniowej, dyplomowej lub studyjnej.

Wrzucają zatem do wyszukiwarki hasło – słowo kluczowe i natychmiast wyświetla im się dostęp do artykułów, a nawet kserokopie akademickich książek.
Potem konieczna jest operacja fizyczna: Ctrl+C , a następnie Ctrl+V i praca na zaliczenie, egzamin czy dyplom jest już „napisana”.
A ja muszę ten bełkot czytać i tłumaczyć, że nie ma to nic wspólnego ze studiami i z nauką.
Jak wytłumaczyć im, że zacytowany poniżej fragment internetowego tekstu o tym, czym jest pedagogika, został napisany przez jakiegoś pół-…? Nie wierzycie? To przeczytajcie:

Pedagogika
Pedagogika to nie tylko nauka, ale właściwie dość szeroki zestaw nauk, których celowość do wychowanie i edukacja. Należąca do grupy nauk s…

A w "Wiadomościach" TVP-1 "piz.."

Interes publiczny – jak twierdzą politycy - wymagał ujawnienia wczoraj przez media zapisu czarnej skrzynki TU-154 z polską delegacją udającą się na uroczystości katyńskie do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Uważano, że w ten sposób zostaną przecięte spekulacje i manipulacje informacjami na temat ostatnich chwil tego tragicznego lotu.

Główny program informacyjny telewizji publicznej TVP-1, jakim są nadawane o godz. 19.30 "Wiadomości" zatroszczył się wczoraj o misję publiczną swojej stacji, publikując w trakcie głównego wydania Wiadomości dosłowny zapis z fragmentów rozmów pilotów. Moja córka ze zdumieniem czytała na ekranie zaznaczony w specjalnej ramce fragment rozmowy, jaką prowadziła załoga JAKa-40, który wcześniej wylądował z polskimi dziennikarzami na lotnisku w Smoleńsku:

No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. Widać jakieś 400 metrów około i na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów, grubo.

Ciekaw jestem, czy posłanka PiS -…

Najlepszy prezent na Dzień Dziecka

to spędzenie go razem z dzieckiem/dziećmi w większym zakresie, niż ma to miejsce na co dzień. Na stronie portalu ONET zostały opublikowane wyniki sondy na temat tego, jaki jest, naszym zdaniem, najlepszy prezent na Dzień Dziecka? Można było zaznaczyć kilka odpowiedzi. Wyniki tego sondażu są interesujące z dwóch powodów: po pierwsze ustosunkowało się do tego pytania 126 267 osób, czego nie są w stanie osiągnąć moi studenci badając opinię dorosłych na interesujący nas temat, a po drugie opublikowane wyniki zaprzeczają alarmistycznym tonom publicystów i części pedagogów jakoby rodzice troszczyli się jedynie o wartości materialne dla swoich pociech.

spędzenie całego dnia
z rodzicami
24630 (19%)
wycieczka 16080 (13%)
książka 13238 (11%)
słodycze 7091 (6%)
rower 7955 (6%)
karnet na obiekt sportowy 6433 (5%)
płyta ulubionego wykonawcy 5296 (4%)
rolki 4897 (4%)
encyklopedia multimedia…

Awaryjne zestawy pomocy dydaktycznych

Amerykański socjolog Neil Postman pisał kilka lat temu w jednej ze swoich książek, że w społeczeństwach konsumpcji dorośli redukują wymagania wobec dzieci i są niekonsekwentni w egzekwowaniu przestrzegania przez ich podopiecznych jakichkolwiek zasad postępowania. Nadopiekuńczy rodzice odcinają swoim dzieciom skórkę od chleba, by te nie męczyły się w czasie gryzienia, porządkują za nie w ich pokoju, czyszczą im buty, myją, piorą i prasują, byle tylko ich pociechy w pełni zadowolić i zapewnić im codzienną radość oraz komfort życia. Dziecko nie może się męczyć, czymkolwiek męczyć. Wystarczy, że trud ponoszą jego rodzice.

O tym, by dziecku było w szkole lub w związku ze szkołą miło i przyjemnie, też myślą nauczyciele i władze oświatowe. Ci pierwsi piszą poradniki „jak przeżyć szkołę”, „jak ściągać”, przygotowują gotowce, ukrywając się za - gwarantującymi im anonimowość i dodatkowe zarobki - firmami w zakresie pisania prac wszelakich (od wypracowań szkolnych po prace doktorskie), a ci dr…