niedziela, 16 maja 2010

Niepedagogiczne przygotowywanie kadr kierowniczych do zarządzania oświatą

Oddział Łódzki Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego skierował do minister nauki i szkolnictwa wyższego prośbę, by została zapewniona możliwość prowadzenia studiów podyplomowych z zakresu zarządzania oświatą w tych uczelniach i szkołach wyższych, które kształcą na kierunku pedagogika, a nie - jak ma to miejsce dotychczas - tylko w tych z uprawnieniami do kształcenia na kierunku nauki o zarządzaniu.

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 1999r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać osoby zajmujące stanowiska dyrektorów oraz inne stanowiska kierownicze w przedszkolach oraz w poszczególnych typach szkół i placówek (Dz. U. z dnia 23 lutego 1999 r.); na podstawie art. 36 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 1996 r. Nr 67, poz. 329 i Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 28, poz. 153 i Nr 141, poz. 943 oraz z 1998 r. Nr 117, poz. 759 i Nr 162, poz. 1126) zarządza się między innymi, że:


§ 1. Stanowisko dyrektora przedszkola i szkoły (placówki), wymienionych w art. 2 pkt 1-5 oraz 7, 9 i 10 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 1996 r. Nr 67, poz. 329 i Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 28, poz. 153 i Nr 141, poz. 943 oraz z 1998 r. Nr 117, poz. 759 i Nr 162, poz. 1126), może być powierzone nauczycielowi lub nauczycielowi akademickiemu, który:


1) posiada wyższe wykształcenie magisterskie z przygotowaniem pedagogicznym
oraz kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska nauczyciela w tym przedszkolu lub szkole (placówce),

2) posiada ukończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania prowadzone przez szkołę wyższą lub kurs z zakresu zarządzania oświatą prowadzony przez zakład kształcenia nauczycieli, placówkę doskonalenia nauczycieli albo inną instytucję, osobę prawną lub fizyczną, jeżeli kurs nadaje kwalifikacje w sposób określony w przepisach w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli,

3) posiada co najmniej pięcioletni staż pracy pedagogicznej na stanowisku nauczyciela lub pięcioletni staż pracy dydaktycznej na stanowisku nauczyciela akademickiego, /…/


Dalej, minister edukacji Katarzyna Hall - w porozumieniu z ministrami: kultury i dziedzictwa narodowego, sprawiedliwości, rolnictwa i rozwoju wsi, środowiska, infrastruktury, spraw wewnętrznych i administracji oraz obrony narodowej - podpisała rozporządzenie w sprawie nadzoru pedagogicznego. Podpisane 7 października 2009 r. rozporządzenie stanowi wykonanie upoważnienia zawartego w art. 35 ust. 6 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572, z późn. zm.). Rozporządzenie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw Nr 168, poz. 1324.
Czytamy w nim m.in., że do zadań dyrektora szkoły lub placówki należy koordynowanie działań szkoły i placówki oraz zapewnienie prawidłowości i skuteczności procesu edukacyjnego, odpowiedzialność za zorganizowanie procesu ewaluacji wewnętrznej i wykorzystanie jej wyników do podejmowania działań mających na celu poprawę pracy szkoły lub placówki. /…/

Po otrzymaniu raportu z ewaluacji przeprowadzonej przez organ sprawujący nadzór pedagogiczny, dyrektor szkoły lub placówki, w przypadku wniosków wskazujących na potrzebę zmiany, we współdziałaniu z nauczycielami, podejmie działania służące poprawie działalności edukacyjnej szkoły lub placówki. /…/

Dyrektor szkoły lub placówki publicznej będzie zobowiązany do opracowania na każdy rok szkolny planu nadzoru pedagogicznego, który zawierać będzie m.in.: cele, przedmiot oraz harmonogram ewaluacji wewnętrznej, tematykę i terminy przeprowadzania kontroli przestrzegania prawa, tematykę szkoleń i narad dla nauczycieli. /…/

Przed zakończeniem roku szkolnego, obowiązkiem dyrektora szkoły lub placówki będzie przedstawienie radzie pedagogicznej wyników i wniosków ze sprawowanego w roku szkolnym nadzoru pedagogicznego. /…/

Dyrektor szkoły lub placówki będzie miał za zadanie wspomagać nauczycieli w realizacji ich zadań, w szczególności przez:
1) organizowanie szkoleń i narad;
2) motywowanie do doskonalenia i rozwoju zawodowego;
3) przedstawianie nauczycielom wniosków z nadzoru pedagogicznego.


Z przytoczonych fragmentów przepisów prawa wyraźnie wynika, że dyrektor szkoły lub placówki oświatowej to funkcja na wskroś pedagogiczna związana z pełnieniem nadzoru pedagogicznego. Dyrektor, sprawujący swoją funkcję, przez cały czas trwania kadencji pozostaje członkiem rady pedagogicznej i nauczycielem, legitymującym się niezbędnym przygotowaniem pedagogicznym. Skoro kandydat na dyrektora szkoły lub placówki oświatowej może, nie skończywszy studiów podyplomowych z zarządzania oświatą, przedstawić komisji konkursowej zaświadczenie o ukończeniu kursu kwalifikacyjnego w tym zakresie, zorganizowanego przez placówkę doskonalenia nauczycieli, a więc przez instytucję o charakterze stricte pedagogicznym, zasadna jest wątpliwość środowiska, dlaczego do prowadzenia studiów podyplomowych dla przyszłych dyrektorów szkół i placówek oświatowych uprawnione są dziś tylko uczelnie posiadające uprawnienia do prowadzenia kształcenia na kierunkach przypisanych naukom o zarządzaniu.

Wystarczy zajrzeć do programów kształcenia dla tego kierunku studiów podyplomowych, jakie są prowadzone na wydziałach zarządzania, żeby zorientować się, w jakim kierunku i do jakich zadań są przygotowywane już od szeregu lat kadry kierownicze polskiej oświaty. Faszeruje się je wiedzą wprawdzie interesującą, ważną i wartościową społecznie, ale w proporcjach 75% wiedza o zarządzaniu w stosunku do 25% wiedzy z pedagogiki szkolnej i polityki oświatowej.

Przy takim podejściu do podnoszenia kwalifikacji dyrektorów szkół i placówek oświatowo-wychowawczych nie ma szans na większą autonomię tych instytucji, ich wewnętrzną kulturę i umiejętność budowania w sposób odpowiedzialny programów kształcenia i wychowania. Takie podejście podporządkowuje zarządzanie szkołami procesom ekonomicznej efektywności (oszczędności). Nie ma tu już miejsca na innowacje pedagogiczne, samorządność, kulturę i etykę wychowawczą, na kompetentne wspieranie nauczycieli w ich rozwoju zawodowym, współdziałanie ze środowiskiem, w tym szczególnie z rodzicami wychowanków i kreowanie wizerunku instytucji pedagogicznej, a nie przedsiębiorstwa edukacyjnego.

5 komentarzy:

  1. To bardzo ważny głos Profesorze i dziękuję za niego jako osoba zainteresowana tymi zmianami i nie zgadzająca się na przepisy dziś funkcjonujące. Wystarczy porównać program studiów podyplomowych z tego zakresu na Wydziale Zarządzania UŁ z programami w innych uczelniach (prywatnych, bo WNoW UŁ tych studiów nie prowadzi!), żeby zobaczyć rażącą przepaść. I nie dziwiłabym się tym, którzy w ramach "bezpieczeństwa" dyplomu i tak wybiorą UŁ choć czują, że to gorszy wybór pod względem treści studiów. Druga sprawa jest taka, że dyrektorem szkoły publicznej może zostać nauczyciel mianowany. W te stopnie awansu niestety nie są włączeni nauczyciele akademiccy. I tym sposobem nauczyciel akademicki ma przekreśloną szansę, chyba, że pracuje jednocześnie w szkole i uzyskał awans na nauczyciela mianowanego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Profesorze- znakomita większość absolwentów tych studiów to nauczyciele z przygotowaniem pedagogicznym. To, że z nikłą wiedzą pedagogiczna to własnie efekt ukończenia kierunków pedagogicznych.Moim zdaniem problem nie w tym, kto organizuje studia podyplomowe czy kurs kwalifikacyjny, a jaki jest ich program.
    Mam wrażenie, że obecnie około 25% to pedagogika, 10-20% finanse, do 10% zarządzanie zespołem, a reszta to uczenie jak tworzyć i segregować papiery.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś uczestniczyłem w kilku szkoleniach dla dyrektorów i nauczycieli jako prowadzący.
    Moja uwaga.
    Większość uczestniczących (zwłaszcza dyrektorów tuż po nominacji i pełniących jakiś czas tą funkcję) uważa się za takich, co to zjedli wszystkie rozumy. Niechętnie uczestniczą w zajęciach (nie tylko u mnie), próbują się zwalniać lub przychodzą spóźnieni. Na zwrócona uwagę prychają, przecież oni pracują, mają tyle obowiązków- więc mają prawo do nieobecności.
    Są już takimi fachowcami, że im nic nie potrzeba.
    Kiedy mówiłem o TQM, o zarządzaniu grupą- to usłyszałem, iż oni do perfekcji opanowali w swoich placówkach współpracę z gronem. Potem w kuluarach słyszę o konfliktach, o plotkach, o skargach na nich do władz zwierzchnich.
    Nie potrafią przewidywać następstw swych złych decyzji i co mnie szczególnie martwi- sądzą, że są nieomylni.
    Na 10 osób, 7 jest dyktatorami.
    Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Największym dramatem studiów podyplomowych z zarządzania oświatą jest to, że prowadzą je wykładowcy wyższych uczelni. Nie mają bladego pojęcia o tym, co dzieje się w szkole. Miałem wątpliwą przyjemność byc uczestnikiem takich studiów podyplomowych. Mam co prawda stosowny dokument, ale wiedzy....... Dużo bardziej skorzystał mój kolega na kursie kwalififkacyjnym, organizowanym przez ośrodek doskonalenia nauczycieli. Tam mieli zajęcia wizytatarzy i byli oraz obecnidyrektorzy szkół.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy ma częściowo rację - wszystko zależy od ludzi. Niestety, kiedy poprosiliśmy o prowadzenie zajęć na studiach z zarządzania oświatą b. kuratora oświaty, to okazało się, że jedyne co potrafił, to czytać nauczycielom przez 5 godzin lekcyjnych tekst Ustawy o systemie oświaty. Chyba zapomniał, że to nie miały być zajęcia z cyklu: "Poczytaj mi mamo". Podobnie nędznie prowadził wykłady b. dyrektor jednej z łódzkich szkół.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.