niedziela, 23 maja 2010

Nanibyzm

To ukute w ostatnich latach przez socjologów określenie na współczesną młodzież, która ponoć jest bezideowa, bierna, na niczym jej nie zależy, nic nie jest dla niej istotne, nie wywołuje w niej namiętności, poczucia sensu, sprzeciwu czy buntu, a zatem to, co czyni jest pozorem tego, czego się od niej oczekuje.

Niesłusznie jednak odnosi się tę postawę tylko do młodzieży i w dodatku do całej generacji, gdyż tego typu generalizacja jest nierzetelna i niesprawiedliwa. Jest bowiem młodzież zaangażowana, odpowiedzialna, realizująca swoje pasje, świadoma celów, które chce osiągać w życiu. Może zatem to niektórzy dorośli wprowadzają młodych w sytuacje pozorne, które są przez nich rozpoznawane jako cyniczna gra, udawanie, bycie na niby? Młodzi widzą, że ich zwierzchnicy są na niby, nauczyciele są na niby, zajęcia są na niby, instytucja jest na niby, dyplomy są na niby, ich praca jest na niby, bo i ich wiedza oraz umiejętności też są na niby.

Nanibyzm kompromituje – i to niezależnie od wieku, statusu społecznego, wykształcenia czy funkcji – tych, którzy swoje działania wykorzystują jako środek do pozorowania czegoś, co nie jest prawdą, tylko mniej lub bardziej nieudolnie skrywanym fałszem. Nanibyzm odsłania brak wiarygodności rzeczywistych fundamentów społecznej i personalnej tożsamości. Słusznie zatem publicyści zastanawiają się nad tym, czy jest on wyrazem zniewolenia, bezradności czy wynikiem cynicznego konformizmu? Jak pisze Paweł Kaczmarski: Zamiast zastanawiać się nad zaspokajaniem wspólnotowych potrzeb najmłodszych roczników, nad „przyswajalnymi” dla młodych formami instytucji i narodowego mitu, trzeba udostępniać im narzędzia budującego sprzeciwu. Bierność rodzi się bowiem nie z samego pragnienia oporu, ale z nieosiągalności tegoż. (Tygodnik Powszechny, 2010 nr 21, s. 25)

4 komentarze:

  1. A czym jest tzw.pedagogika jak nie nanibyzmem właśnie?;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie Anonimowy zna tylko taką pedagogikę. Trzeba tylko współczuć, bo to jest niewątpliwie bolesne doświadczenie. A może Anonimowy sam jest nanibytem?

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę, że znowu pojawił/a się troll psychologiczno-antypedagogiczny(Anonimowy1). Troll, nie jakiś tam - nibytroll, ale prawdziwy, upierdliwy psychotroll.

    OdpowiedzUsuń
  4. O POZORNOŚCI SŁÓW KILKA
    Wydaje mi się, że tzw. nanibyzm jest zjawiskiem rozpoznawalnym ale tylko do pewnego momentu. Są jednostki, które będą się buntować przeciw zniewoleniu, schematom narzuconym z góry, tej grze, w którą dorośli wplątują (tak, dorośli właśnie, to od nich przejmujemy wzorce, oni są "nad" -my jesteśmy "pod", a przynajmniej na początku naszej drogi). Lecz jak długo można się sprzeciwiać temu, by nie brać udziału w grze, której zasady wszyscy znają, i której zasady zdecydowana większość przyjmuje za słuszne i prawdziwe? No więc poddajemy się: początkowo pamiętamy, że to "nanibyzm", że to jakaś farsa często; ale im dłużej bierzemy w czymś udział, im bardziej się w to angażujemy, zapominamy. Taka jest ludzka natura. Zapominamy, a przyzwyczajamy się. Usypiamy swoją świadomość. Tym sposobem, kiedy będziemy czytać o depresyjnej, nic nie chcącej robić młodzieży (przecież nic sensu nie ma, nic nie jest prawdziwe), pokiwamy głową z politowaniem. Przecież to ich podejście do życia jest "na niby". Prawdziwe życie im jeszcze pokaże.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.