wtorek, 15 grudnia 2009

Pokój nauczycielskich dusz


Dariusz Chętkowski odniósł się w swoim blogu do dyskusji, jaka ma miejsce od przeszło tygodnia na łamach wielkopolskiego dodatku „Gazety Wyborczej” wokół stwierdzenia prof. Marii Dudzikowej z UAM w Poznaniu, że pokoje nauczycielskie w szkołach są niedostępną przestrzenią dla obcych (wszystkich tych, którzy nie są nauczycielami danej szkoły). Dzieje się tak za sprawą zamontowania na zewnątrz drzwi do pokoju nauczycielskiego gałki zamiast klamki, by nikt niepowołany nie mógł ich otworzyć.

W pewnym sensie taki pokój nauczycielski z klamką wewnątrz to przeciwieństwo domu wariatów, gdzie właśnie klamki są tylko na zewnątrz. Moim zdaniem, świadczy to, że nauczyciele poszukują potwierdzenia, iż są normalni - klamka od środka tego dobitnym dowodem. W mojej szkole niby klamki są z obydwu stron, ale tak niskiej jakości, że od czasu do czasu ta od wewnątrz się urywa i wtedy czujemy się jak odseparowani od świata wariaci. Siedzimy w środku i czekamy, aż ktoś litościwie otworzy drzwi od zewnątrz i nas wypuści. Zwykle wpada ktoś z dyrekcji i wypędza nas na lekcje. (http://chetkowski.blog.polityka.pl)

Czy rzeczywiście powinniśmy się przejmować klamkami lub ich brakiem, czy może tym, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami nauczycielskiego pokoju? Waszyngton to zapewne nie jest. Szkoła, w której mam co jakiś czas zajęcia, ma tak obskurne, nieestetyczne pomieszczenie, że w ogóle w nim nie przebywam, bo działa negatywnie na moją psychikę. Pokój jest z ciasną zabudową stolików, przy których nauczyciele mogą wypełniać szkolne dokumenty, na ścianach są zamontowane obskurne, drewniane szafki, które ledwo mieszczą osobiste rzeczy czy jakieś szkolne materiały niezbędne nauczycielom do prowadzenia zajęć, często zresztą zalane wodą w wyniku jej przedawkowania przez woźną w trakcie podlewania stojących na górze paprotek. W pokoju znajduje się jeszcze wiecznie brudna umywalka, która jest najczęściej zapchana przez wylewane do niej fusy po kawie lub herbacie. Atrakcją jest też cuchnący tu kosz na niesegregowane odpady. Jak zatem siedzieć w takim pokoju?

A może warto zainspirować etnograficzne badania naukowe, których celem byłoby zdiagnozowanie duszy nauczycielskiego pokoju? Jak pisze socjolog edukacji R. Meighan: Rozmieszczenie obiektów w przestrzeni nie jest dowolne; pomieszczenia reprezentują w formie fizycznej ducha i dusze miejsc i instytucji. Pokój nauczyciela mówi nam coś o tym, kim on jest, a bardzo wiele o tym, co robi. (R. Meighan, Socjologia edukacji, Toruń 1993, s. 85). No właśnie, a co mówi o nauczycielach pokój, w którym oni przebywają na co dzień? Czy rzeczywiście mają jakiś wpływ na jego duszę?

Gałka do drzwi wspomnianego przeze mnie pokoju nauczycielskiego jest jednak w nich obowiązkowa, przy czym niektórzy nauczyciele ich nie domykają, gdyż wychodząc na zewnątrz musieliby przy każdym wejściu sięgać po klucz, by je otworzyć. A im się po prostu nie chce. Też bywają tym zmęczeni. Uczniowie zresztą wykorzystują tę sytuację i stosując strategię „stopa między drzwi” wymuszając na ciele pedagogicznym, by jednak zwróciło uwagę na ich potrzeby i wyszło na zewnątrz. Uczniom bowiem pod żadnym pozorem nie wolno przebywać w pokoju nauczycielskim. Nie bez powodu pomieszczenie to nosi taką właśnie nazwę i wara innym do niego. Gdyby nazywało się pokój szkolny, pokój społeczny czy pokój nauczycielsko-uczniowsko-rodzicielski, to każda z tych osób mogłaby się w nim z kimś spotykać, rozmawiać, a może i wypić wspólnie herbatkę. A tak, to nie ulega wątpliwości, że w związku z ochroną danych osobowych i rzeczy osobistych upchanych w szafeczkach, pomieszczenie to powinno mieć, jak w Sejmie, elektroniczny zamek z kodem dostępu. Aż dziw, że jeszcze tego nie wprowadzono. Chyba tylko dlatego, że to drogo kosztuje, a w szkołach nie ma pieniędzy na takie bzdety. W końcu lepiej jest, jak nauczyciele są sami dla siebie strażnikami, gdyż nie obciąża to budżetu szkoły.

A co pisał Kiernicki o pokoju nauczycielskim przed czterdziestu laty? Jak wszystkie pomieszczenia szkolne, tak i pokój nauczycielski - zdaniem tego autora - przedstawia obraz wewnętrznej logiki, i to niemal w każdym szczególe. Nie ma tu miejsca na rzeczy zbędne, zapomniane, a więc utrudniające życie. Nie ma tu miejsca na przestrzeń prywatną, nie mówiąc już o intymnej. Kiernicki opisując pokój nauczycielski wskazuje na stół i krzesła jako centralne elementy urządzenia tego pokoju. O wyglądzie pokoju w dużej mierze decydują krzesła starannie ustawione przy stole lub bezładnie rozrzucone po sali. (Ład w szkole, Warszawa 1969, s. 136). Nieodzownym elementem wyposażenia pokoju są schowki na dzienniki, szafki dla nauczycieli oraz tablica ogłoszeń. Kolejnym charakterystycznym sprzętem, który jednak nie jest obecny w każdym pokoju jest biblioteczka lub regał na książki lub czasopisma. Jeśli w pokoju nie ma biblioteczki, pisma takie nie mają swego stałego miejsca i spychane są na margines, co może prowadzić do ich eliminacji. W pokoju nauczycielskim jest też swego rodzaju zaplecze socjalne czy choćby kącik do przyrządzania kawy.

Jedną z udzielanych rad tego autora brzmi: „Okna powinny być czyste, oprawne w tanie, lecz estetyczne tkaniny pełniące rolę zasłon. Niech każdy potrzebny przedmiot znajduje się w sali na swoim miejscu. Na czystych ścianach dobrze jest zawiesić oryginalne obrazy lub dobre reprodukcje dzieł malarzy ewentualnie dobre portrety wybitnych postaci w historii pedagogiki. Można także umieścić rośliny ozdobne w doniczkach rozmieszczone sensownie, na stole – kwiaty w ceramice ludowej. Ład w urządzeniu, estetyczny wygląd pokoju nauczycielskiego ułatwi pracę, pozwala odpocząć w wolnej chwili.” (tamże, s. 137).

Narzucać się może stwierdzenie, że tak uporządkowane wnętrze musi wpływać na rodzaj interakcji zachodzących między nauczycielami. Dla nauczycieli pokój ten jest – obok klas czy sal lekcyjnych – jeszcze jednym miejscem ich pracy, ale także miejscem ich odpoczynku między lekcjami, spędzania „okienek”, a nawet miejscem spotkań towarzyskich. Uczeń zaś jest tam przygodnym gościem, który stara się przy okazji ewentualnego w nim pobytu zaobserwować zakulisowe życie swoich wychowawców. Gałka zamontowana na zewnątrz drzwi pokoju nauczycielskiego chroni pedagogów przed żądnymi sensacji i natrętnymi gałkami ocznymi uczniowskich lub rodzicielskich paparazzi.

3 komentarze:

  1. Taaak...Pokój nauczycielski to jest ciekawe miejsce gdzie się sporo dzieje. Następuje tam m.in. socjalizacja zawodowa młodych nauczycieli. Tam dowiedzą się, którego z uczniów trzeba się bać,którzy rodzice są straszni oraz innych cennych rzeczy...Świąteczne pozdrowienia dla Autora blogu i jego czytelników

    OdpowiedzUsuń
  2. W jednej ze szkół wyższych kształcących przyszłych pedagogów funkcjonują (dla wykładającej tam kadry) dwa pokoje: nauczycielski i profesorski. Ukryty program dotyka więc nie tylko aktualnych studentów Uczelni (przyszłych pedagogów!), ale również nauczycieli. Szkoda, bo czasem nawet krótka wymiana zdań z "mistrzem" w trakcie przerwy pomiędzy zajęciami może zainspirować bądź umożliwia zadanie pytania na nurtujący problem. Co kryje się za drzwiami pokoju profesorskiego? Tego "zwykły" nauczyciel może się tylko domyślać ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, choć nader rzadko i mimo, że jestem profesorem, korzystam z pokoju nauczycielskiego, a nie profesorskiego. Nie sądzę zatem, by było to kwestią ukrytego programu, tylko stworzenia odpowiednich warunków - takze do odpoczynku - profesorom dojeżdżającym do uczelni z daleka. Nie ma tu podziału na "zwykłych" nauczycieli i "niezwykłych" profesorów, gdyż każdy musi być sobą i każdy może być "mistrzem" dla innych (także ten, określany jako "zwykły"). Pokój nie czyni kogoś mistrzem, nawet jak go sobie obije, uszczelni czy w sposób szczególny wyposaży. Niech zatem "zwykły" się nie domyśla, tylko zajrzy, zapyta, porozmawia, zatrzyma tego drugiego na korytarzu lub umówi się na rozmowę.
    Nie pokoje nas zdobią, lecz odwrotnie, i to neizależnie od przypisanych im nazw.

    OdpowiedzUsuń