czwartek, 5 listopada 2009

Wyzwania autorytetu


Warto sięgnąć po najnowszą książkę Lecha Witkowskiego "Wyzwania autorytetu", która jest wyjątkowym darem humanisty dla młodych pokoleń, dla zupełnie nowej generacji studentów i doktorantów, nauczycieli i dyrektorów szkół, dla badaczy i działaczy kultury. W pedagogice ogólnej, w teorii wychowania w szczególności, pojęcie autorytetu stanowi przecież klucz do analiz istoty i efektywności procesu wychowania. Autorytet występuje tu jako zasada wychowania, jako warunek wychowania, jako środek wychowania, a nawet jako metoda wychowania.

Autorytety dzieli się na: indywidualne i grupowe, osobowe, charyzmatyczne, instytucjonalne i władzy/pozycji społecznej, na autorytety oparte na wiedzy, doświadczeniu czy kompetencjach, na autorytety zawodowe, oparte na nieformalnych umowach, wypływające z władzy (prawa kontrolowania, prawa wskazywania, mocy karania w razie naruszenia reguł postępowania.) itd. Sięga się też do dziedzin czy sfer naszego życia wyróżniając autorytet: religijny, moralny, fizyczny (cielesny), psychiczny, duchowy, polityczny, historyczny, artystyczny, kościelny, kulturowy, prawny, naukowy, medyczny, pedagogiczny, dziennikarski-publicystyczny, literacki, dyplomatyczny, władzy, itp. A wykorzystując inne kryteria dzieli się autorytety na racjonalny, nieracjonalny, symetryczny, asymetryczny, realny, fikcyjny, świecki, transcendentny, prawdziwy, fałszywy autentyczny, rzeczywisty, pozorny, szemrany, wylansowany, wewnętrzny, zewnętrzny, bezpośredni, pośredni, pozytywny, negatywny, wyzwalający, wzmacniający, podnoszący, ujarzmiający, osłabiający, obezwładniający, sentymentalny, ckliwy, delikatny, empatyczny, brutalny, arogancki, oziębły, egoistyczny, posiadania, istnienia, właściwość ludzi, instytucji czy idei, skutek, następstwo określonych procesów, działań itd., itd. Wiele spośród tu tylko wymienionych rodzajów autorytetu przewija się w bardzo różnych kontekstach i narracjach na kartach książki L. Witkowskiego.

Rozprawa tego Autora stawia nas przed niezwykle ważnymi pytaniami o sens teoretyczny, kulturowy, społeczny, polityczny, a nawet historyczny autorytetu jako jednej z kategorii pedagogicznych. Nareszcie ktoś uczula nas na nieobecne w myśli pedagogicznej i konstrukcjach procedur badawczych sugestie dotyczące różnych aspektów bycia autorytetem czy posiadania autorytetu, na nie rozpoznawane dotycząc sploty związków tego fenomenu z innymi.

Jest to pierwsza – nie tylko w naszym kraju – interdyscyplinarna rozprawa naukowa poświęcona kategorii autorytetu , której szczególnie wyróżnionym odbiorcą mają być pedagodzy. Mimo tego, że pojęcie autorytetu nie jest dla nich nowe, to jednak podejmowane dotychczas badania historyczne czy normatywne miały nie tyle dociekać istoty tego fenomenu, ile przyjąwszy a priori jego wartość, rozstrzygały o tym, jak uczynić go bardziej doniosłym czy skutecznym w praktyce wychowawczej. Jeśli zatem pisano lub pisze się w naukach o wychowaniu o autorytecie, to głównie w kontekście traktowania go jako jednego z warunków skuteczności działań pedagogicznych. Nie miało już zatem znaczenia to, czy dla kogoś miałby on być definiowany w kategoriach specyficznego zbioru cech osobowych wychowawcy, nauczyciela, a więc osoby wzbudzającej zainteresowanie, podziw, fascynację, chęć wzorowania się, dezaprobatę, sprzeciw czy bunt ze strony innych, czy może powinien on być ujmowany jako jedna z możliwych form relacji interpersonalnych (wynik wzajemnych interakcji, uznania kogoś, rodzaj wpływu, przewagi, sprawowania władzy itp.).

Autor ukazuje fenomen autorytetu także w kontekście transformacji szkolnictwa wyższego. Niektórzy czytelnicy znajdą tu zatem gorzką pigułkę tego, jak postrzegani są przez tego wybitnego filozofa ci, którzy sprawują władzę w strukturach akademickich. Jak pisze Lech Witkowski we "Wstępie":

(...) tzw. „kryzys autorytetów” to tak naprawdę kryzys zapotrzebowania na autorytety, albo kryzys gotowości do samokrytycznego uznania wartości innych, nie do naśladowania – wbrew nagminnym, banalnym wyobrażeniom o autorytecie – ale do sięgania do nich jako wskazujących ślady, po których warto samodzielnie dążyć, ale na własne ryzyko i we własnym stylu, dla odsłonięcia jakiejś inaczej niedostępnej tajemnicy, dla pokonania inaczej nierozpoznanego celu czy wyzwania. Presja rozmaitych syndromów aroganckiej przeciętności, czy to w wersji postawy człowieka masowego (obecnego, jak pisał José Ortega y Gasset „po obu stronach katedr uniwersyteckich”), czy konsumenta „płynnej nowoczesności” w ujęciu Zygmunta Baumana, czy narcyza, generuje odmowę uznania znaczącej różnicy, uczącej pokory i mobilizującej do drapieżnego zmagania się.

Gdybym miał posłużyć się prowokacyjną kategorią Józefa Marii Bocheńskiego o „zabobonach” w filozofii, to aż prosiłoby się, aby powiedzieć, że typowy zabobon polega na sugestii, że autorytet zaprasza do naśladowania i posłuszeństwa. Wartości nie da się naśladować, na co zwracał uwagę już Józef Tischner, mówiąc w jednym z wywiadów, że tam gdzie jest wyższa wartość tam jest większa wolność i odpowiedzialność. Wielkość jest nie do przejęcia, a jak już to do przejęcia się jej jakością, skazana na efekt zredukowanego nastawienia odbiorcy, także w warunkach adoracji i afirmacji. Jednocześnie nie wolno zapominać, że wielkość jest nie do uznania, pozbawiona zapotrzebowania na nią, z pozycji odbiorców małych, słabych duchem, acz wywyższających się. Wyniesiona przeciętność przekreśla zadanie mierzenia się z upadłymi wielkościami, recepcja jałowieje w sposób czyniący z żywej twórczej myśli jałowe potwory, będące jedynie wytworami zmarniałej mentalności.

Aż prosi się, aby uświadomić sobie wszystkie dramatyczne okoliczności poetyckiego pytania Hőlderlina, podjętego przez Heideggera, w naszej trawestacji w formułe: cóż po autorytecie w czasie marnym? Czas marny to, przypomnijmy, czas zmarniałej, znikczemniałej egzystencji, która tej marności nie jest zdolna nawet sobie uświadomić. Nikczemność ta może być zadufana w sobie, lekceważąca wysiłek i afirmująca namiastki (po)wagi kulturowej. Nędza duchowa nie potrzebuje wielkości duchowej, wręcz brzydzi się nią, stąd ogłasza, że autorytetów nie ma, żeby jej samej łatwiej było zamaskować brak własnego kapitału symbolicznego wymachiwaniem banalnymi wyróżnikami kapitału władzy. Mylenie tych dwóch wymiarów, jako zasypywanie przepaści między kulturą i społeczeństwem to największy obecnie, jak mam wrażenie, generator kulturowego nikczemnienia życia społecznego, funkcjonowania instytucji, które miały być kulturowe, a stają się tylko społeczne (co dotyczy także uniwersytetów, niestety). Upadek szans na „społeczeństwo wiedzy”, dokonujący się w barbarzyńskim trybie ‘orwellizacji’ świata społecznego, poprzez ogłaszanie, że właśnie takie społeczeństwo powstaje, to jeden z wymiarów kryzysu wartości autorytetu.


Sięgnięcie po ten tytuł nikogo nie rozczaruje, poza może tymi, którzy nie mają lub nie chcą mieć nic wspólnego z autorytetami. Jestem przekonany, że pozostali znajdą w niej coś dla siebie - do zadumy nad sobą, nad własnym środowiskiem akademickim czy oświatowym, nad wychodzącym już z mody "powołaniem", nad dotychczasowym stanem oraz przyszłością kultury, nauki i edukacji w naszym kraju.

http://www.impulsoficyna.com.pl/index.php?cat=3&r=2009&m=11&id=1053

4 komentarze:

  1. W odniesniu do nauczyciela jako Autorytetu ciekawy dorobek wnosi publikacja Pani Prof. Katarzyny Olbrycht "O roli przykładu wzoru autorytetu i mistrza w wychowaniu osobowym", Wyd. Adam Marszałek

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!
    "Zasiał" Pan Profesor ideę ustosunkowania się do książki Lecha
    Witkowskiego. I jeśli rzeczywiście, jak z recenzji można wnioskować,
    jest to pozycja, której "intelektualizm" powinien w znaczący sposób
    wpływać - również - na refleksyjne kształtowanie "unaukowionej"
    świadomości, to rzeczywiście praca ta powinna znaleźć swoje odniesienia
    w zaproponowanej przez Pana "debacie". Dlatego tez zastanawiam się nad
    tym, w jakiej formie wyobraża sobie Pan nad nią dyskurs? Ze swojej
    strony proponowałbym jednak wykroczenie poza jej recenzowanie. Jeżeli ta
    praca jest tak nośna intelektualnie, jak się o niej pisze, to może warto
    tutaj zaproponować 20 - 30 stronicowe ustosunkowanie się do zagadnienia
    autorytetu na kanwie tej pracy i potem spróbować to wydać. Trzeba
    pamiętać o tym, że wiedza musi się rozwijać. Toteż trywializując,- im
    wyższy poziom z punktu wyjścia, tym wyższa satysfakcja w punkcie dojścia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka "Wyzwania autorytetu w praktyce społecznej i kulturze symbolicznej" autorstwa Prof. dr hab. Lecha Witkowskiego - znalazła się na liście dziesięciu prac nominowanych do nagrody w prestiżowym Konkursie im. Jana Długosza. Oto szczegóły:

    http://targi.krakow.pl/pl/13-konkurs-im-jana-dlugosza/nominacje-do-nagrody/nominacje-2010.html

    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. LECH WIT i LECHteratura WITalna

    Miałam przyjemność uczestniczyć w wykładach Profesora Lecha Witkowskiego na UKW w Bydgoszczy. Uczelnia odnotowała niepojętą stratę wraz z odejściem Profesora z uczelnianych murów. Dobrze, że choć na kartach nieustannie tworzonych z pasją ksiąg wraca do czujnych na impulsy z nich płynące czytelników.
    To ON budzi prawdziwy "głód i pragnienie wiedzy", oswaja pogranicze na pożytek edukacji, a walcząc nieustannie o jej jakość, nie boi się przypominać wprost o nagminnej "rytualizacji pozoru”. Prawdziwy (aż) Pedagog, Mistrz (niejednej) drogi – AUTORYTET, którego WYZnANIA spisane choćby w jednej pracy, cenniejsze stają się od lat martwej edukacji… I choć "nie umiem Cię Autorze w pełni zrozumieć, ale coś z tego chcę mieć! Muszę coś z Ciebie wydusić, coś Ci wydrzeć!" (L. Witkowski, „Między pedagogiką, filozofią i kulturą. Studia, eseje, szkice", Warszawa 2007, s. 44) I za ten uczniowski kiełkujący wciąż upór – dziś DZIĘKUJĘ.

    OdpowiedzUsuń