niedziela, 15 listopada 2009

Osoba znacząca jako wytrych

Coraz częściej ujawniane przez media afery związane z ciemnymi interesami przedstawicieli różnych zawodów wskazują na dość charakterystyczne dla manipulacji społecznej zjawisko, jakim jest powoływanie się cwaniaczków na związki z kimś prominentnym, z jakimś autorytetem, osobą wpływową. Wciąż bowiem jeszcze pokutuje w naszym społeczeństwie magia czyjegoś nazwiska bez sprawdzenia, czy powołująca się na nie osoba ma rzeczywiście plenipotencje w tym zakresie.

Ostatnio coraz częściej dowiaduję się o tym, jak to ktoś z kręgu znanych mi osób ośmielił się dla uzyskania od kogoś korzyści (np. wyłudzenia określonych informacji, uzyskania dostępu do ich źródeł itp.) powołać na moją osobę. Ten rodzaj bezczelności, nadużywania personalnego klucza, by uzyskiwać korzyści dla siebie jest wysoce nieetyczny, ale manipulator tym się w ogóle nie przejmuje. On przecież traktuje tego, na kogo się powołuje, jak „swoją własność”, „wizytówkę”, którą ma prawo posługiwać się wszem i wobec, byleby tylko pozyskać niedostępne bez niej wartości.

Najpierw zatem zaczyna się od identyfikowania osób jako źródeł informacji w kategoriach ich możliwych związków czy przyjaznych relacji z tym, na kogo manipulator zamierza się powołać, by przystąpić do podstępnej gry w wyłudzanie pożądanych danych. Informator nawet nie wie, że jest obiektem podstępnego wyzysku, bowiem mu nawet na myśl nie przyjdzie, że ktoś - będąc pozornie jedynie moim przyjacielem - nadużyje mojego nazwiska. Gorzej jest, kiedy ktoś powołując się na mnie, zamierza przeprowadzić realizację jakiegoś projektu, pomysłu, idei mimo tego, że one w żadnej mierze nie uzyskałyby mojego poparcia. Ci, z którymi jednak rozmawia, o tym nie wiedzą. Bo i skąd. Nawet im przez myśl nie przejdzie, by mnie zapytać, skoro ktoś w sposób śmiały, nie wzbudzający podejrzeń, stara się wywrzeć wrażenie, jakoby miał moje poparcie w danej sprawie.

Hochsztapler będzie konsekwentnie i zgodnie ze swoją dewizą (by zyskiwać określone wartości „cudzym kosztem”) dążyć do tego, aby wszystkie pozytywne efekty cudzego osiągnięcia przenieść na siebie lub na kierowaną przez siebie instytucję. Będzie więc dopisywał się wszędzie, byleby został dostrzeżony jako ten, który jest bliskim czy zaufanym autorytetu. Działalność cudzym kosztem, żerowanie na cudzej pracy i sukcesach powinna wyczulać nas szczególnie dzisiaj, kiedy trwa walka rynkowa także na edukacyjnym rynku.

A zatem, zwracam się do wszystkich moich znajomych, przyjaciół i sojuszników, by słysząc, że ktoś oczekuje od nich czegoś i powołuje się przy tym na moje nazwisko, na znajomość ze mną a w podtekście także na moje poparcie, sprawdzili wiarygodność rozmówcy w tej kwestii. Czas skończyć z wyłudzaniem przez jednych od drugich danych, na które nie tylko nie zasługują, ale i mogłyby rzutować na niewłaściwy sposób postrzegania także mojej osoby. Bądźmy czujni, bo „wywiad osobowy” działa, a niektórzy bezczelnie usiłują wyłudzić to, co im się w żadnej mierze nie należy.

4 komentarze:

  1. Polecam Twojej uwadze wiersz Juliana Tuwima "Wieniawa". Znajdziesz go na przykład tutaj: http://torero.jogger.pl/2009/11/10/tuwim-wieniawa/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co kilka dni się do mnie
    Ktoś nowy z prośbą zgłasza,
    Zaczyna arcy-skromnie
    I bardzo mnie przeprasza:
    „Pan mnie wysłuchać raczy,
    O drobną chodzi sprawę,
    Co to dla pana znaczy?
    Pan przecież zna Wieniawę!”

    W tych dniach się brunet zjawił,
    Interes ma gotowy:
    „Czy rząd by wydzierżawił
    Monopol tytoniowy?
    Nie chodzi o przekupstwo,
    Dość zmienić jest ustawę!
    Dla pana to jest głupstwo!
    Pan przecież zna Wieniawę”

    Dentysta pewien z Brześcia,
    Brat szwagra mej kuzynki,
    Chce dla hurtowni teścia
    Sprowadzić z Włoch rodzynki.
    Godzinę mi tłumaczy,
    Uderza w tony łzawe:
    „Co to dla Pana znaczy?
    Pan przecież zna Wieniawę!”

    Ignacy Pupcikowski
    (Brat mleczny naszej praczki,
    Pochodzą z jednej wioski)
    Wyrabia wykałaczki.
    „Szanowny pan wybaczy,
    Do armii chcę dostawę…
    Pan słówko szepnąć raczy,
    Pan zna pana Wieniawę…”

    Mimosenblum Maurycy
    Artylerzystę syna
    Chce przenieść do stolicy
    Z Radomia czy Lublina.
    „On płacze i on płacze,
    On kocha tak Warszawę!
    Co to dla pana znaczy?
    Pan przecież zna Wieniawę!”

    A wczoraj (nie wierzycie?
    Pod chajrem! Bez przechwałek!)
    Przychodzi do mnie skrycie
    Po prostu - sam Marszałek.
    I prosi o dyskrecję,
    Bo ma intymną sprawę,
    A wierzy w mą protekcję:
    „Pan przecież zna Wieniawę!”

    … Choć prosił - nie uległem,
    Choć groził - wytrzymałem.
    Gdy skończył mówić, rzekłem:
    „Nie mogę! Próbowałem!
    Do wróbla się nie chodzi
    Na mleczko ani kawę,
    A zresztą - co tu szkodzi?
    Pan przecież zna Wieniawę!”

    http://torero.jogger.pl/2009/11/10/tuwim-wieniawa/

    OdpowiedzUsuń
  3. ale jednoznacznie opisałeś kilka sytuacji na swoim BLOGU ( Jak postępować z
    wrogami? Osoba znacząca jako wytrych).
    Przez takie sytuacje można się wrzodów nabawić!

    OdpowiedzUsuń
  4. Osoby, które w postrzeganiu siebie cechuje atrybucja egotystyczna, a więc np. takie, którym zdarza się wykraczać poza zachowania uważane powszechnie za moralne, ale uważające siebie za mnoralne, a nawet bardziej moralne od innych, nie mają żadnych wrzodów. Ich ofiary zaś - wręcz przeciwnie.
    Zob. G.B. Moskovitz, Zrozumieć siebie i innych. Psychologia poznania społecznego, GWP, Gdańsk 2009.

    OdpowiedzUsuń